Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2019-11-21 22:53

    Zamek Chojnik w Sobieszowie to górska warownia wzniesiona przez książąt piastowskich dla obrony Śląska przed najazdem wrogów. Dziwnym i tragicznym zbiegiem okoliczności przetrwała dokładnie tak długo, jak żywot tego rodu! Ostatni z dynastii Piastów Śląskich zmarł w 1675 roku. W tym samym roku w zamek uderzył piorun, powodując wielki pożar. Warownia nigdy nie została odbudowana przez Schaffgotschów,  jeden z najzamożniejszych rodów na Śląsku

  • 2019-11-19 22:28

    Michael Willmann (1630-1706) był bez wątpienia najwybitniejszym śląskim malarzem, autorem tak znakomitych dzieł jak lubiąski cykl Męczeństw Apostołów czy dekoracja freskowa w kościele pw. św. Józefa w Krzeszowie. W świadomości przeciętnego mieszkańca Śląska wciąż jednak pozostaje on artystą mało znanym, na temat którego często powielane są błędne informacje i obiegowe opinie

  • 2019-11-03 07:40

    Najnowszy tomik poetycki Barbary Pawłowicz, zauroczonej rodzinnym Lwówkiem Śląskim i Karkonoszami, to 53 wiersze, pięknie „oprawione” w fotografie. Autorami zdjęć są: Elżbieta Bojczuk, Danuta Pająkiewicz, Zofia Prysłopska, Andrzej Raj, Grzegorz Truchanowicz oraz Cezary Wiklik. Przywołuje wspomnienia i obrazy różnych pór roku

  • 2019-11-03 07:36

    Oława to jedno z najstarszych dolnośląskich miast. Założona została przez księcia piastowskiego Henryka I Brodatego w 1234 lub 1235 roku. Wciąż można tutaj wstąpić do zamku Piastów, który w późniejszym okresie, przez ponad 40 lat był rezydencją Jakuba Sobieskiego – syna polskiego króla Jana III Sobieskiego. A warto zwiedzić też kościoły, koszary fryderycjańskie, przyjrzeć się kamienicom i dworcowi kolejowemu. Trasa łącząca Oławę z Wrocławiem była pierwszą linią kolejową na Śląsku

  • 2019-09-17 07:35

    Niezależnie od tego, czy znacie Wrocław od podszewki, czy przyjechaliście tu pierwszy raz i chcielibyście poznać miasto, warto przeczytać tę książkę. Wojciech Chądzyński prowadzi nas po miejscach znanych i zapoznanych, zabytkach, które zwiedza każdy przybywający, ale i tych, których nie odwiedzają nawet wieloletni mieszkańcy grodu nad Odrą

Które z n/w pasm jest Twoim ulubionym?
Sonda
Wizyt:
Dzisiaj: 398Wszystkich: 3836140

"Romeo i Julia" - historia opowiedziana tańcem

Fot. Waldemar Brygier
Fot. Waldemar Brygier
2018-03-06 09:38

     “Romeo i Julia”, jedna z najbardziej znanych sztuk Williama Szekspira, praktycznie od momentu swego powstania wzrusza widzów i inspiruje twórców. Niezliczoną ilość razy wystawiana była na deskach teatrów, a na jej motywach powstawały wiersze, powieści, opery, utwory symfoniczne, musicale, filmy i przedstawienia baletowe. Najsłynniejszym  przykładem tego ostatniego gatunku jest niewątpliwie balet „Romeo i Julia” Sergiusza Prokofiewa. Skomponowany w 1935 roku, dwukrotnie odrzucany przez teatry rosyjskie, został wystawiony trzy lata później w Brnie. Jednak prawdziwą sławę zdobył dopiero w latach 50 XX wieku, po londyńskich przedstawieniach w wykonaniu teatru Bolszoi, w reżyserii Leonida Ławrowskiego.

     Muzyka Sergiusza Prokofiewa, choć bardzo piękna i łatwo wpadająca w ucho, nie jest zbyt często grywana w operach i filharmoniach. Przyczyną, jak zauważa Marcin Nałęcz Niesiołowski, dyrygent i dyrektor Opery Wrocławskiej, która właśnie wystawiła na swej scenie „Romea i Julię”, jest duża trudność wykonawcza i wysokie wymagania, jakie ta twórczość stawia muzykom. Jednak oglądając wrocławskie przedstawienie, można dojść do wniosku, że zespół Opery wspaniale sprostał temu wyzwaniu. Muzycy, tancerze i scenografowie, pod kierownictwem reżysera i choreografa Jacka Tyskiego, stworzyli niezapomniane widowisko, w którym wszystkie elementy doskonale splatają się, tworząc piękną i wzruszającą opowieść.

     Samo przekształcenie sztuki, ze swojej natury opartej na słowie, w balet musi być dużym wyzwaniem dla twórców. Dlatego tak ważne są umiejętności tancerzy. To, co szczególnie zachwyca we wrocławskim spektaklu, to ogromna ekspresyjność ich ruchu i mimiki, która pozwala z łatwością śledzić treść przedstawienia i wywołuje silne emocje. Uwagę przykuwają niezwykle dynamiczne sceny walki, ze szczególnie wyrazistą rolą Tybalta, którego szybkie, perfekcyjne ruchy, w połączeniu z charakterystycznym czarnym kostiumem, jako żywo przywodzą na myśl postaci z filmów kung-fu. Nie mniej wyrazista i nieco mroczna jest postać ojca Julii. Trudno oprzeć się radości, a później rozpaczy głównych bohaterów sztuki, jednak szczególne wrażenie robią sceny rozpaczy z udziałem matki Julii. Dużą sympatię wzbudza wesoły i raczej frywolny Merkucjo, więc jego śmierć wywołuje w widzu prawdziwy smutek.

     Uważny widz spostrzeże jednak, że akcja toczy się nie tylko pośrodku sceny, między głównymi bohaterami. Ważne rzeczy dzieją się również z boku, a wszystko razem tworzy organiczną całość.

     Tak wyraziście przekazane przez tancerzy emocje podkreśla przepięknie wykonana muzyka. I tu znów nasuwają się skojarzenia z filmem i z muzyką filmową, w której partie solowe poszczególnych instrumentów czy nawet pojedyncze akordy podkreślają liryzm lub dramatyzm nie tylko całych scen, ale nawet poszczególnych momentów akcji. Fakt, że to wszystko dzieje się na żywo, wzbudza szczególny podziw dla doskonałej współpracy dyrygenta, muzyków i tancerzy.

     Wrażenia, jakich dostarcza widowisko, nie byłyby kompletne bez scenografii. W zasadzie ogranicza się ona do kilku przesuwanych paneli, ale dzięki odpowiedniej grze świateł, a zwłaszcza projekcjom multimedialnym (dziełu Piotra Maruszaka), w ciągu kilku sekund możemy przenieść się z dziedzińca pałacu do sali balowej, a stamtąd pod rozgwieżdżone niebo do ogrodu, pokoju Julii czy wnętrza kościoła. Scenografię uzupełniają kostiumy, oszczędne w formie, ale wyraziste, zaprojektowane przez Martę Fiedler.

    Wszystko to sprawia, że „Romeo i Julia” w reżyserii Jacka Tyskiego i w wykonaniu zespołu Opery Wrocławskiej jest fascynującym widowiskiem, a wrażenia po jego obejrzeniu na pewno na długo pozostaną w pamięci.

Katarzyna Potocka-Brygier - NaszeSudety
Fot. Waldemar Brygier
Galeria

  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

Komentarz
Facebook