Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2020-06-04 11:46

    Na rynku księgarskim ukazała się nowa książka Hannibala Smoke’a, zatytułowana „Cicha apokalipsa. Zrujnowane pałace Dolnego Śląska”. Dwa poprzednie dzieła, w których autor opisał nieistniejące pałace Dolnego Śląska oraz zrujnowane obiekty w stolicy Dolnego Śląska cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, że i kolejna książka z pewnością będzie bestsellerem.

  • 2020-05-22 08:28

    Krakowskie wydawnictwo Compass coraz śmielej poczyna sobie na sudeckim rynku wydawniczym i właśnie zaproponowało kolejne wydanie mapy Gór Stołowych. Kolejne, bo to już trzecia  edycja opracowania kartograficznego, obejmującego najpopularniejszy wśród turystów obszar leżący na ziemi kłodzkiej. Postanowiliśmy przyjrzeć się mapie nieco bliżej…

  • 2020-05-15 10:10

    Karkonosze. Spacerownik ilustrowany to w moim zamyśle ksiązka inna niż dotychczasowe przewodniki i albumy fotograficzne poświęcone tym górom. Opisując i ilustrując zdjęciami spacery po karkonoskich szlakach, starałem się pokazać piękno polskich i czeskich Karkonoszy, a także przekazać nieco wskazówek praktycznych. Piszę o miejscach bardzo popularnych i tych mniej znanych, choć równie atrakcyjnych. Od ponad pół wieku jestem nieuleczalnie zakochany w Karkonoszach

  • 2020-05-15 10:08

    Celem niniejszej pracy jest przedstawienie historii wsi Żelazno po 1945 r., a przede wszystkim losów jej mieszkańców, którzy od ponad siedemdziesięciu lat tworzą lokalną społeczność. W literaturze przedmiotu, dotyczącej losów ziemi kłodzkiej oraz jej powojennej historii, nie ma opracowania, które byłoby poświęcone jedynie dziejom tej wsi. Przedmiotem analizy jest okres od wczesnych lat powojennych po transformację ustrojową w 1989 r.

  • 2020-05-15 10:02

    Kolejny numer czasopisma "Sudety" przynosi jak zwykle szereg ciekawych artykułów, które z pewnością zainteresują miłosników Sudetów. Między innymi przeczytać w nim mozna o rytualnym sanatorium w Kudowie-Zdroju, Teplickim Skalnym Mieście, o Theodorze Fontane i jego związkach z Karkonoszami, a także o granitowym sercu Polski i uzdrowisku jak Bad Gastein...

Które z n/w pasm jest Twoim ulubionym?
Sonda
Wizyt:
Dzisiaj: 3328Wszystkich: 6360238

Elektrobus przegrzał się w górach

źródło: Kraj Liberecki
źródło: Kraj Liberecki
2020-02-22 09:47

     W ubiegłym roku z radością informowaliśmy, że do izerskiej chaty Smědava dotrzeć można komunikacją publiczną z dwóch stron: od Frýdlantu i Hejnic z jednej, a od Tanvaldu przez Souš z drugiej strony. Chata położona jest wysoko w górach (na wysokości 850 m npm) i wielu turystom dawało to możliwość przedsięwzięcia ciekawych wycieczek w wyższych partiach Gór Izerskich. Niestety, w tym roku nie będzie elektrycznej komunikacji z Tanvaldu.

     Trasa z Hejnic to zwykła droga, którą poruszać mogą się wszystkie pojazdy i tutaj nie będzie większych zmian w 2020 roku. Nie pojadą natomiast elektryczne autobusy z Tanvaldu. Ze względów przyrodniczych trasa nie jest dostępna dla pojazdów spalinowych o ciężarze powyżej 3,5 tony, a tzw. elektrobusy, na stromszych odcinkach przegrzewały się i nie nadawały do użytku. Często już w Tanvaldzie autobus był pełen ludzi (miał tylko 29 miejsc) i zanim dojechał do celu, kilka razy musiał zatrzymywać się, by schłodzić swe baterie.

     Droga z Tanvaldu na Smědavę prowadzi przy zbiorniku wody pitnej Souš i to z tego powodu zabroniony jest tutaj ruch większych pojazdów. Po skreśleniu autobusów elektrycznych, istnieje jeszcze szansa, że na trasę wyruszą autobusy na paliwo gazowe, które nijak nie zagraża zbiornikowi Souš (na przykład w wyniku jakiejś poważniejszej awarii), ale rozmowy na ten temat wciąż trwają i nie wiadomo, czy wszystkie strony dojdą do porozumienia przed rozpoczęciem sezonu turystycznego. 

     Apetyty komunikacyjne regionalnych władz są spore, bo mówi się na przykład o uruchomieniu linii z Tanvaldu przez Smědavę do Frýdlantu. Umożliwiłoby to turystom przejechanie w poprzek przez Góry Izerskie bez konieczności przesiadania się przy chacie Smědava, co dawałoby kolejne możliwości ciekawych wycieczek. W planach jest również linia autobusowa z Harrachova, która kończyłaby się na Smědavie, ale to raczej pieśń odległej przyszłości…

Waldemar Brygier - NaszeSudety
  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

  • Tomek Nawrot2020-03-20 11:20

    Wczoraj kupiłem tygodnik Przegląd. Jest w nim artykuł Tatrzański (Luna)park Narodowy, a w nim: "wiceminister środowiska Sławomir Mazurek w wywiadzie dla tygodnika Sieci mówił: Dominujący dziś publicznie nurt ekologii cierpi na coś, co nazwałbym błędem antropologicznym. W tej wizji przyroda jest ważniejsza od człowieka. W tej wizji człowiek jawi się nie jako ogrodnik, lecz jako szkodnik. W efekcie staje się on niepożądanym elementem, który należy wyeliminować jako zagrożenie. Tymczasem w naszej cywilizacji, która wyrosła na fundamencie Biblii, to człowiek jest koroną stworzenia."
    W ramach komentarza przytoczę fragment autora tekstu: "Dewastacja natury dokonana przez homo sapiens w skali globalnej dawno przekroczyła stan alarmowy, zsuwamy się po równi pochyłej ku katastrofie. Tak więc człowiek, panie ministrze, wyeliminuje się sam, nikt nie musi go eliminować, i nie pomoże mu nawet miano korony stworzenia, jeżeli się nie opamięta. Mam nadzieję, że poza regularnym studiowaniem Biblii, która być może jest podstawą pańskiej wiedzy ekologicznej, czyta pan również inne źródła."
    I jeszcze jeden fragment napisany przez autora: "Przeraża fakt, że ludzie bez rzeczywistych kompetencji, otrzymujący dowolne stanowiska z politycznego nadania, decydują o losie państwa i nas wszystkich."
    Nic dodać, nic ująć. Z tych samych przyczyn wycinana była Puszcza Białowieska pomimo negatywnej opinii wszystkich ekspertów i organizacji ekologicznych. To wynik przejęcia władzy w Polsce przez mafię polityczną. Z tego względu tak ważne jest, aby głosować w najbliższych wyborach nie na Dudę, który jest gwarantem utrzymania się mafii przy władzy, ale na innego kandydata, co pozwoli na zatrzymanie realizacji mafijnych zapędów i w dalszej perspektywie wyboru władz, które będą szanować prawo i przynajmniej w jakimś stopniu słuchać osób kompetentnych, ekspertów.

  • Tomasz Drożdż2020-03-17 13:13

    Mój błąd - produkcję samochodu na sprężone powietrze zapowiada koncern TATA, a nie "Tats". W internecie jest mnóstwo linków do stron z opisem, zdjęciami i ceną autka na sprężone powietrze. No ido szczegółów i historii paryskiego tramwaju z drugiej połowy XIX wieku na sprężone powietrze, zaprojektowanego przez inżyniera polskiego pochodzenia i skopiowanego później w USA.

    Wyjazdy w góry chwilowo niestety odpuściłem ze względu choćby na sytuację wynikłą z obecności paskudnego wirusa. Wszystkie plany wyjazdowe wzięły w łeb.
    Ale za kilka dni, gdy ogarnę najważniejszy dla mnie temat związany z drukiem mojej książki o Karkonoszach, wrócę na Facebooka, gdzie z pewnością będzie mnie łatwo odszukać.

  • Tomek Nawrot2020-03-11 10:26

    Ze sprężonym powietrzem to ciekawa sprawa. Jeśli ich zasięg wynosi tyle, co u elektryków, czyli około 300 km, to interesujące jest, jak udaje się sprężyć tak bardzo powietrze. Rozwiązuje to problem emisji spalin na drodze, zwłaszcza w miastach. Natomiast pozostaje kwestia emisji CO2. Do sprężenia powietrza potrzebna jest energia, najczęściej elektryczna, a tę w jakiś sposób trzeba wytworzyć.
    To może wymienić poglądy gdzieś w terenie? Nadchodzi sezon turystyczny, więc i będą wyjazdy.

  • Tomasz Drożdż 2020-03-10 11:54

    TN - ależ ja też patrzę na to wszystko z optymizmem...
    Co do stanu polskiej energetyki, to w pełni się z Tobą zgadzam. Może kiedyś uda nam się wymienić poglądy mniej publicznie, bo to temat rzeka (jakieś 20 lat miałem zawodowo dużo wspólnego z tą branżą).

    Z wiekim optymizmem przyglądam się próbom skierowania do seryjnej produkcji jedynego naprawdę bezemisyjnego pojazdu - samochodu napędzane sprężonym powietrzem. Samochody takie produkowała spółka córka koncernu Airbus we Francji. Jeździ ich całkiem sporo np. w Portugalii. To nie żarty - pierwsze linie tramwajowe w Paryżu obslugieane były przez wiele lat pojazdami trakcji pneumatycznej! W internecie jest wiele informacji o rozwinięciu tego pomysłu przez koncern Tats z Indii, który zapowiada rozpoczęcie seryjnej produkcji takich samochodów już za kilk miesięcy. Produkcja ma się odbywać na purytansko ekologicznych Hawajach, a zasięg i parametry trzyosobowego auta są porównywalne z pojazdami elektrycznymi.

    Trwają też prace nad unowocześnieniem konstrukcji i zwiększeniem sprawności silników parowych przeznaczonych dla cięższych pojazdów. Ich zaletą jest prostota konstrukcji, wysoki moment obrotowy w szerokim zakresie prędkości oraz tzw. wielopaliwowosc.
    Pomysłów jest więc całkiem sporo ;-)

  • Tomek Nawrot2020-03-10 09:33

    "Co do samochodów elektrycznych, to nic nie zmieni faktu, że w Polsce za każdym z nich ciągnie się niewidoczny smród i pył węgla kamiennego i brunatnego spalanego w polskich elektrowniach." - nic zmieni? Tomaszu, skąd taki pesymizm? Technologia alternatywnych źródeł energii rozwija się, a ich koszt maleje w tempie szybszym niż zakładano. To, że w Polsce jeszcze 80% energii elektrycznej pochodzi z węgla, to wynik tego, że nasza energetyka od kilkudziesięciu lat była nastawiona na to paliwo ze względu na dużą ilość węgla i kopalni. Drugi powód jest taki, że poprzednie rządy mało robiły, aby to zmienić, a najważniejszy powód jest taki, że obecny rząd od lat nic z tym nie robi. A jeszcze niedawno robili nawet coś całkowicie odwrotnego - modernizowali bloki energetyczne na węgiel i dokładali nowe, chcieli budować całą nową elektrownię na węgiel w Ostrołęce, ale chyba z tego się wycofali.
    Panasonic i już nie pamiętam jaka firma, opracowują baterie półprzewodnikowe. Jestem pewien, że firmy, ośrodki badawcze w zanadrzu mają jeszcze inne technologie. Na pewno za jakiś czas metale rzadkie nie będą już potrzebne do produkcji akumulatorów. Firmy motoryzacyjne i produkujące baterie dopinguje do tego ekonomia - Chiny mają monopol na metale rzadkie, w Afryce mają swoje kopalnie, chyba większość.

    Tak więc samochodów elektrycznych będzie przybywać. Cieszę się, że są inicjatywy wprowadzania ich w góry. Oby jak najszybciej zastępowały spalinowe. Cieszę się, że przybywa dróg. Dużo ich w terenie podgórskim i w górach jest utwardzane, a te, które były już wcześniej przejezdne, są remontowane.

  • Tomasz Drożdż2020-03-09 08:30

    Prawie całkowicie zgadzam się z Turystą Pieszym. Jest jeszcze jedna kwestia - obojętnie czy jest się w Karkonoszach, czy nad Morskim Okiem, jest się gościem parku narodowego. I wystarczy podporządkować się regułom ustanowionym przez zarządy parków, aby nie dochodziło do zbędnych ekscesów itp. Tylko tyle i aż tyle.
    Gdy widzę durni bezczelnie wchodzących na zamykane okresowo szlaki, to mnie samego szlag trafia. Jelenie i cietrzewie mają od nich znacznie więcej rozumu i taktu. W końcu, ani jelenie, ani cietrzewie nie przeszkadzają kopulować tym baranom w ich sypialniach.
    TN - rzeczywiście, chętnie korzystam w górach z udogodnień takich, jak wyciągi krzesełkowe. Od czasu do czasu korzystam też z komunikacji autobusowej np. ze Szp. Młyna na Przełęcz Karkonoską. Jest to infrastruktura aktualnie istniejąca i nie widzę potrzeby jej rozbudowy.
    Z radością witam każdy wyremontowany odcinek szlaku PIESZEGO po obu stronach Sudetów i każdą nową ławkę, a nawet kosze na śmieci. Są w Sudetach szlaki trudne, są i bardzo łatwe. I takie, które są dostępne dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich. A wzorcowe pod tym względem są polskie i czeskie Karkonosze.

    Żałuję jedynie, że od lat nie ma szczęścia do realizacji projekt wybudowania wyciągu krzesełkowego z Dusznik Zdr, a dokładniej z Podgórza, do Zieleńca. Pozwalałoby to na korzystanie z bazy noclegowej w Dusznikach i na przemieszczanie się do Zieleńca bez samochodu, a wieczorem na zjazd ze stoków Zieleńca wprost do Dusznik. Kto jeździ w weekendy na narty do Zieleńca, ten wie jak wygląda horror wjazdowo-wyjazdowy w Zieleńcu. I nie piszę, że byłoby tak, jak w Austrii, bo byłoby po prostu logicznie, normalnie i bezpiecznie.

    TN - Co do samochodów elektrycznych, to nic nie zmieni faktu, że w Polsce za każdym z nich ciągnie się niewidoczny smród i pył węgla kamiennego i brunatnego spalanego w polskich elektrowniach. Coraz nowocześniejsze akumulatory? Czy to te wykonywane z rzadkich metali, których rudy są rabunkowo wydobywane w Afryce i w Chinach przy wykorzystaniu na wpół niewolniczej pracy? Ja chyba nie miałbym czystego sumienia jeżdżąc czystym "ekologicznym" pojazdem elektrycznym. Moim zdaniem - nie na tym polega postęp.


  • Tomek Nawrot2020-03-08 12:45

    "Natura zimą potrzebuje zimowego snu i ma do tego wszelkie prawo, tak jak każdy z nas." - z tym - w tym przypadku, możesz mieć rację. Ale czy faktycznie miało to wpływ na otaczającą przyrodę, to dobrze byłoby poznać stanowisko specjalistów.

  • Turysta Pieszy2020-03-06 12:53

    odp dla TN -
    „A to zwierzyna nie może przejść po asfalcie?” NIE, nie może, skoro „musi to uwzględniać poszanowanie przyrody”. Ale też dużo „zwierzyny” i roślin ma domy i szlaki w ziemi pod asfaltem, wiesz coś choćby nt grzybni? mrowisk? tysięcy innych oczywistości?
    Odnośnie bycia dzieckiem - podobno (na szczęście nie wszyscy) chłopcy rozwijają się do ok. 6 lat, potem już tylko rosną... Jak zareagowałbyś na sąsiadów imprezujących nocami? Natura zimą potrzebuje zimowego snu i ma do tego wszelkie prawo, tak jak każdy z nas. To może hokej/poker/kręgle w gawrze niedźwiedzia? Taka sama natura jak stawy tatrzańskie czy karkonoskie. Najbujniejszego życia nawet nie dostrzeżesz - mikrokosmos :) - ale też warto je uszanować, nawet na miejskim trawniku. A w makroskali - każde auto, nawet elektryczne, może mieć awarię (wyspa-wielkanocna-samochod-wjechal-w-moai)
    Ludzie idą w takie miejsca, żeby oglądać coś najpiękniejszego, nie zniszczonego przez tzw. cywilizację. Ale żeby tego nie zniszczyć, trzeba chodzić „bez śladu”. Dawniej oczywistość, teraz program etyki Leave no trace
    Hmm... - porównaj co piszesz: „hokej zanieczyszcza, niedopuszczalnie, przyrodę” / o moim: „nawet jeśli nie niszczy to przyrody - wg TPN... - to niedopuszczalnie zanieczyszcza krajobraz”. Tak, paskudnie i niedopuszczalnie zanieczyszcza krajobraz (a moim zdaniem również niszczy przyrodę). Płacę w TPN nie za mecz hokeja, tylko za niepowtarzalne tatrzańskie widoki. Arogancją, głupotą i chamstwem jest tolerować takie skandale.
    Społeczeństwo nie ma obowiązku zapewniać nikomu żadnych atrakcji wg chęci czy żądań. Bo „ja chcę” - wejść/wjechać na Morskie Oko, na K2, polecieć na księżyc. Nie tylko „osoby w słabej kondycji, przewlekle chore, w starszym wieku, niepełnosprawne” mają ograniczenia, każdy ma ich wiele i wiele warto zaakceptować dla dobra własnego i innych.
    To „tylko” kwestia kultury i dojrzałości. Czego serdecznie życzę

  • Tomek Nawrot2020-03-06 09:55

    "Wystarczy przyjąć do wiadomości, że podawane na drogowskazach czasy przejścia szlaków są - w moim wypadku - dwukrotnie zawyżone." - czy inwalida na wózku też będzie dwukrotnie dłużej jechał nie utwardzonym szlakiem? On w ogóle nie pojedzie. Nie wszyscy chcą chodzić dla samego chodzenia, chodzić odcinkami nie specjalnie atrakcyjnymi, aby w końcu dojść do tych bardzo atrakcyjnych. Ludzie przyjeżdżają na coraz krótsze pobyty. Mają co raz mniej czasu, a chcą dużo zwiedzić. Takie czasy.

    "to przyjadę np. do Domu Śląskiego albo na Szrenicę wyciągiem" - no jak tak można korzystać z wyciągów, których budowa niszczy siedliska zwierząt, roślin, wycinane są drzewa!? Oczywiście to żarcik. Skoro już jest wyciąg wybudowany, to należy z niego korzystać. Choć trzeba wziąć pod uwagę, że 80% energii elektrycznej go zasilającej pochodzi ze spalania węgla, a to powoduje suszę i tym samym usychanie świerków przyspieszane jeszcze bardziej przez nadmierny rozwój populacji korników, bo drzewa bez wody nie mogą przed nimi się bronić. No ale znów, skoro funkcjonuje, to czy pojedziemy nim, czy nie, nic nie zmieni. Jednak warto zdawać sobie sprawę z tego, że gdyby nie było żadnej infrastruktury, to osoby starsze nigdy nie dotarłyby w wyższe partie gór.

    Taki projekt kolejek miałby rację bytu, gdyby Karkonosze były pasmem górskim 10-krotnie większym. Wtedy zwierzęta mogłyby sobie znaleźć inne miejsce, a usunięcie pewnej ilości pod budowę chronionych roślin nie byłoby znacząca stratą, ponieważ w całym paśmie rosłoby ich bardzo dużo. Może z tego względu w ogóle nie byłyby chronione. To odróżnia nas w zdecydowany sposób od Szwajcarii. To też jest przyczyną tego, że infrastruktura, w tym drogi, nie będą raczej rozbudowywane w Sudetach, tym bardziej w wyższych partiach gór. Co najwyżej utwardzane będą już istniejące i raczej tylko dla służb leśnych, dojazdu do schronisk, bez dopuszczenia pełnego ruchu. Tak więc chciałbym, aby dróg było więcej, ale ze względu na realia polskich gór i ograniczenia, w tym głównie ochrony środowiska, raczej nie będzie ich przybywać.

    Czeskie doświadczenia są na ten moment takie, jakie są. Ale już niedługo zostaną na pewno w pełni zrealizowane, bo postęp w produkcji baterii zachodzi szybko. To bardzo dobra inicjatywa, bo autobus elektryczny dla turysty pieszego jest lepszy od autobusu z silnikiem spalinowym, bo cichy i nie emituje spalin, nieprawdaż? A przecież samochody osobowe spalinowe i autobusy jeżdżą tam od dawna. Lepiej byłoby, skoro jeżdżą, aby były to elektryki, żeby zabierały tych, którzy dotąd jeździli tam spalinowymi samochodami osobowymi. Tak więc to bardzo dobra inicjatywa. Elektryków w górach powinno być jak najwięcej.

  • Tomasz Drożdż2020-03-05 16:18

    TN - mam 65 lat i jestem świeżo upieczonym emerytem. Przez kilka lat korzystałem z renty inwalidzkiej, m. inn. z powodu fatalnego stanu stawów kolanowych (ostatnia operacja nieco mnie w tym zakresie usprawniła). Ale nigdy nie miałem pretensji do tego, aby do każdego miejsca w Sudetach można było dotrzeć autem. Wystarczy przyjąć do wiadomości, że podawane na drogowskazach czasy przejścia szlaków są - w moim wypadku - dwukrotnie zawyżone. I starać się trzeźwo oceniać własne siły. Bo to naturalne, że wraz z wiekiem turysty, góry jakoś tak rosną, a odległości się wydłużają.
    A jak nie dam już rady zbyt daleko tuptać, to przyjadę np. do Domu Śląskiego albo na Szrenicę wyciągiem po to, by posiedzieć na ławce okutany kocykiem i pociągając z piersiówki oglądać wschody i zachody słońca i księżyca.
    Sudety są górami przyjaznymi, po których mogą biegać ci, którzy mają taką potrzebę, jak i mogą wolno pełznąc ci, którzy potrzeby biegania nie odczuwają. W mojej ocenie - każdy korzysta z uroków gór na swój własny sposób.
    Ale to nie oznacza, że wszędzie powinno się swobodnie dojechać samochodem. Całe szczęście, że upadł pruski projekt sprzed stu lat, który zakładał wybudowanie systemu połączonych kolejek od Szrenicy do obecnego "Domu Śląskiego".

    A czeskie doświadczenia elektroautobusowe pokazują jedynie, że mało realne są pomysły skomunikowania podnóża Karkonoszy z Przełęczą Karkonoską takimi właśnie pojazdami. Co akurat dla mnie nie jest złą wiadomością ;-)

  • Tomek Nawrot2020-03-05 11:21

    " Tylko dziecko może tego nie rozumieć." Zapewniam Cię, dzieckiem byłem dawno, dawno temu.
    A jakie jest Twoim zdaniem Turysto Pieszy optimum pomiędzy poszanowaniem przyrody, a budową dróg?
    Czy ja pisałem o zajeżdżaniu przyrody? Przeczytaj jeszcze raz mój wpis.
    Co ma asfalt do niszczenia przyrody?
    A to zwierzyna nie może przejść po asfalcie?
    No, chlanie to inna kategoria. Bardzo podobna do kategorii turystów, którzy na szlakach zostawiają w dużej ilości śmieciowe pamiątki. A to są też turyści piesi...
    Hmm... hokej zanieczyszcza, niedopuszczalnie, przyrodę. Interesujący punkt widzenia.
    Gdzie uciec? W Beskidy i Bieszczady. Tam są ogromne tereny leśne, w znacznej mierze nie atrakcyjne dla turysty niedzielnego. Widziałeś kiedyś tłumy, poza głównymi traktami, na beskidzkich szlakach? Jeśli nawet wybudują tam asfaltowe drogi na szczyt każdej góry, to i tak mało kto będzie tam jeździł. A widziałeś może tłumy w Parku Krajobrazowym Chełmy, na Pogórzu Izerskim, na Wzgórzach Niemczańskich? Tam wszędzie blisko można podjechać samochodem.

  • Turysta Pieszy2020-03-04 23:48

    Turysta pieszy po to chodzi pieszo i w takie miejsca, gdzie nie ma samochodów, żeby być tam gdzie tych samochodów nie widać, nie słychać i nie czuć. Po to ludzie idą w góry czy do lasu, żeby mieć spokój i odmianę od technologii, motoryzacji itp. Nie przeszkadzamy wam na szosach, autostradach, ulicach itp. A wy może uszanujcie tereny (w miarę jeszcze) naturalne, dla pieszych i zostawcie je w spokoju, również we własnym, dobrze pojętym interesie. Tylko dziecko może tego nie rozumieć. Rozbudowa dróg zawsze jest inwazyjna. Albo uwzględniasz poszanowanie przyrody albo docierasz samochodem gdzie tylko się da. Nie da się mieć uroków przyrody jak się je zajeździ. To nie tylko opary benzyny, ale asfalt, chemia budowlana, rozbudowywana infrastruktura "turystyczna", zniszczone drogi migracji i naturalne siedliska zwierzyny. To śmieci, hałas, chlanie, hokej na Morskim Oku (i nawet jeśli nie niszczy to przyrody - wg TPN... - to niedopuszczalnie zanieczyszcza krajobraz. Gdzie uciekniesz wtedy z miasta, odpocząć? No nie wytrzymam i napiszę - głupota ludzka nie ma granic...

  • Tomek Nawrot2020-03-03 11:59

    Jestem za tym, aby samochody mogły docierać gdzie tylko się da. Przy czym musi to uwzględniać poszanowanie przyrody, musi być dyskretne, parkingi nie mogą być wszędzie wielkie. W praktyce więc i tak oznacza to spore ograniczenia. Aha, no i cisza, więc jeśli już więcej samochodów w górach, to elektrycznych. A jak widać na tym przykładzie, technologia musi jeszcze się rozwinąć. Swoją drogą ciekawe, czy dotyczy to akurat tego autobusu, czy góry są problemem dla wszystkich elektryków. Wiem, że kiedyś baterie w samochodach sportowych przegrzewały się. Nie wiem, jak to jest teraz.

    Jestem za tym, aby do jak największej liczby miejsc można było dojechać, w tym własnym samochodem - biorąc pod uwagę wszystkie wymogi ograniczające, aby osoby w słabej kondycji, przewlekle chore, w starszym wieku, niepełnopsrawne też mogły jak najwięcej korzystać z gór, oddalonych atrakcji, a turyści, którzy lubią dużo chodzić, niech chodzą szlakami, jak do tej pory. Jeśli rozbudowa sieci dróg nie będzie inwazyjna i gdy wszystkie samochody będą elektryczne, turystom pieszym nie będzie to przeszkadzać.

  • Bugi2020-02-27 20:42

    Tyle są warte pojazdy z napędem elektrycznym.

  • Leszek Kumor2020-02-24 07:42

    A zostawmy góry dla Piechurów, zwanych dawniej wagabundami. Jaki jest sens wpuszczania samochodów w serce, jeszcze, miejscami dziewiczej przyrody. Szanujmy ciszę, której jest coraz mniej wokół nas.

Komentarz
Facebook