Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2017-03-26 08:00

    Nie znam drugiej książki, która w tak dojmujący sposób ukazywałaby sprawy ludzi mieszkających u stóp Karkonoszy. Autorka wprowadza nas w środowisko laborantów, a poniekąd i ich przeciwników – medyków, ukazuje nam mechanizmy ich konfliktów, które jak wiemy z historii doprowadziły do całkowitego zniwelowania tych pierwszych. Oto przed naszymi oczami stają dojrzali mistrzowie laboranckiego fachu i narybek szykujący się do przejęcia warsztatów, gdy nadejdzie czas na zmianę

  • 2017-03-18 21:22

    Na dziecięco-młodzieżowym rynku wydawniczym ukazała się nowa książka Michała Wójcika z ilustracjami Wojciecha Ignaciuka pt. „Książęcy grobowiec, czyli Olaf i Lena na tropie” wydana przez Wydawnictwo Druga Noga. Wspominam o niej nie bez przyczyny. W mojej ocenie jest to bowiem świetna propozycja wydawnicza dla młodszych mieszkańców Dolnego Śląska, którzy w szkolnych murach rozpoczęli już przygodę z historią i chcieliby rozwijać swoje zainteresowania

  • 2017-03-18 19:45

    W swojej najnowszej książce, Marek Gaworski zabiera nas w podróż po zamkach i pałacach województwa dolnośląskiego. To jedyne w swoim rodzaju opracowanie pozwala na poznanie licznych rezydencji, z których słynie Dolny Śląsk, a także ziemia kłodzka i wchodząca w skład województwa część Łużyc... Wydawnictwo bogato ilustrowane, także świetnymi zdjęciami wykonanymi z lotu ptaka

  • 2017-03-18 09:31

    Dopiero co minęła połowa marca, a już na półkach księgarskich pojawił się kwietniowy numer npm. Na okładce widok na Połoninę Wetlińską, wewnątrz numeru nie mogło więc zabraknąć tematów bieszczadzkich, ale oprócz tego sporo innych, równie ciekawych rejonów górskich, takich jak Czerwone Wierchy w Tatrach Zachodnich, Beskid Sądecki, Magura Spiska, czy bardziej odległych zakątków: Bali, Portugalia, Chiny… Z tematów sudeckich polecamy tekst Tomasza Rzeczyckiego o Masywie Śnieżnika

  • 2017-03-17 09:32

    "Lisowczycy w Kowarach" to pierwsza z serii książek „Z Biblioteki Ducha Gór”, na którą złożą się publikacje w bardzo przystępny sposób opowiadające o skomplikowanych dziejach, bogatych tradycjach kulturowych i szczególnej baśniowości Sudetów Zachodnich. Jak mawiał Blaise Pascal: Twój dom może ci zastąpić cały świat. Cały świat nigdy nie zastąpi co domu, dlatego też w naszej serii będziemy ten nasz mały dom odsłaniać, zaglądać w jego zakamarki, odkrywać ich tajemnice.

Wizyt:
Dzisiaj: 330Wszystkich: 1506096

Peuckert Will-Erich (1895-1969)

Will-Erich Peuckert - ''zafascynowany magią'' *

     Will-Erich Peuckert (11.05.1895 – 25.10.1969) należał do jednej z szeregu niezwykłych postaci, które przyciągnęły Karkonosze i Góry Izerskie.

     "[...] większego Ślązaka niż on nie spotkałem w całym swoim życiu” - tak rozpoczynał charakterystykę postaci W.-E. Peuckerta z okazji sześćdziesiątej rocznicy jego urodzin Gerhart Pohl, sekretarz, i jak o sobie mawiał „giermek” Gerharta Hauptmanna. Dalej pisał:

     "Ten ‘kawał śląskiego huncwota', Will-Erich Peuckert, urodzony w małej wiosce Garnczary [dziś część wsi Olszanica– przyp. P.W.], leżącej przy północno-zachodniej granicy powiatu złotoryjskiego na Dolnym Śląsku, już jako dziecko i uczeń miał oczy i uszy szeroko otwarte - i tak jak kiedyś Martin Luter "zaglądał ludowi w gębę". I to się opłaciło. Albowiem na przedgórzu śląskich gór, pośród chłopskich osad Muszyny, Radziechowic, Okmian, Radziechowa, Olszanicy, Zagrodna i Jurkowa, niedaleko od charakterystycznych dla okolicy samotnych górskich stożków Grodźca i Ostrzycy; w rejonie, w którym marzyciele i sekciarze wyrastali jak grzyby po deszczu i nie dawali się wytępić. Wśród nich prym wiedli dociekliwi i okrutnie prześladowani zwolennicy Schenckfelda [Daniel Caspar Schwenckfeld (1490-1561), śląski zwolennik reformacji, teolog i mistyk -przyp. P.W.], tam właśnie dorastał Will-Erich Peuckert, mający swoich chłopskich przodków." [Hoffbauer, s.133]

     Syn skromnego urzędnika pocztowego, uczęszczał do prywatnej szkoły podstawowej w Kowarach. Po ukończeniu seminarium pedagogicznego w Bolesławcu w 1914 r. Peuckert został zmobilizowany do służby meteorologicznej w Luftwaffe. Ranny podczas działań I wojny światowej, przebywał na rekonwalescencji w uzdrowisku w Świeradowie Zdroju. Oczarowany Górami Izerskimi w latach 1915-1921 był młodszym nauczycielem w szkole podstawowej we wsi Wielka Izera.

     Wielka Izera była niezwykłą osadą położoną w Górach Izerskich nad graniczną rzeką Izerą, a sięgająca swymi tradycjami XVI w. Ponoć jej założycielem był myśliwy nijaki Tomas. Rozwój osady związany był z falą osadniczą, która pojawiła się w Sudetach Zachodnich podczas wojny 30-letniej. W tym okresie powstało wiele wsi i przysiółków zakładanych zazwyczaj w górzystych, trudno dostępnych miejscach, których mieszkańcami częstokroć byli protestanccy uchodźcy religijni z ogarniętych działaniami wojennymi terenów Europy Środkowej. Powstanie osady mogło być również w jakiś sposób powiązane z działalnością walońskich poszukiwaczy skarbów, minerałów i kamieni szlachetnych, którzy często odwiedzali te odludne, a zasobne w podziemne skarby strony. Być może jakiś związek z osadą mogli mieć również żołnierze – włoscy górnicy z armii Albrechta Wallensteina, którzy poszukiwali w tych stronach szlachetnych kruszców i minerałów. Z czasem niewielka osada, znajdująca się w dobrach tolerancyjnej religijnie rodziny Schaffgotsch, rozwinęła się w sporą wieś. W początkach XX w. mieszkańcy Wielkiej Izery zazwyczaj zatrudniani byli przy robotach leśnych, zajmowali się hodowlą bydła, obsługą pojawiających się coraz liczniej turystów, a także uprawiali kłusownictwo i przemyt. Odbywały się tutaj regularnie nabożeństwa protestanckie, funkcjonowała niewielka szkoła, młyn nad Jagnięcym Potokiem, dwie gospody i kilka pensjonatów.

     Podczas pobytu w Wielkiej Izerze W.-E. Peuckert zainteresował się przeszłością regionu; dziełami renesansowych mistyków związanych ze Śląskiem, astrologią, alchemią, wiedzą hermetyczną, kultami tajemnymi, magią, zielarzami-laborantami czy prorokiem Hansem Rischmannem ze Staniszowa, lewitującym w XVII wieku nad Kotliną Jeleniogórską. Szczególne miejsce w prowadzonych ówcześnie badaniach W.-E. Peuckerta zajmowały podania o dawnych walońskich poszukiwaczach skarbów i karkonoskim Duchu Gór. W Górach Izerskich W.-E. Peuckert odnalazł znaki walońskie, z których pierwsze w formie „krzyża św. Andrzeja” zlokalizował w formacji skalnej Stary Zamek na obrzeżach Kobylej Łąki. W starych zapiskach odnalazł następujące wskazówki:

     „Na Polanie Izerskiej w Górach Olbrzymich (grzbiet pomiędzy Zamkiem Wieczornym a Zadnią Kopą) [proszę pamiętać, że gdy powstawały Księgi Walońskie, nie istniał geograficzny podział na Karkonosze i Góry Izerskie, a Górami Olbrzymimi zwano całość, ciągnącą się od Okraju po Świeradów Zdrój – przyp. tłum.] znajdziesz na ziemi moc ziaren całkiem granatowych kamieni szlachetnych, dobrą rudę czystego złota i srebra i najróżniejszych kosztowności... Pół mili poniżej znajduje się zamek opustoszały, a na jednym z kamieni wykuto postać człowieka, który dwoma palcami wskazuje na krzyż [wykuty] na innym kamieniu. Opodal Mohnstein [właśc.: Mannstein, czyli ów kamień z wykutą figurą człowieka, Kamień Mężczyzny – przyp. tłum.], w kierunku, w którym wskazuje wyciągniętą ręką, tam winieneś szukać. Z opuszczonego zamku wypływa strumień, podążaj wzdłuż niego, a znajdziesz złota wypłukanego co niemiara.” [tłum. T. Pryll] [Peuckert I, s. 284] 

     Kierując się zapiskami z ksiąg walońskich po dwuletnich poszukiwaniach w 1921 r. w Izerze i korytach okolicznych potoków znalazł niewielkie ilości złota. [Peuckert II, s. 234] Swoje poszukiwania opisał w wielu artykułach, a także w noweli "Berggold"-“Złoto gór”: 

     "Potoki Karkonoszy i Gór Izerskich zawierają prawdziwe złoto. Niezbyt dużo, co oznacza, że po tygodniowych poszukiwaniach, uzyskałem zbiór równoważny wartości około 2-3 marek, ale wzbogacenie się nie było moim celem. Chodziło o to, aby dokładnie sprawdzić wszelkie stare zapiski [...].” 

     W.-E. Peuckert był zaprzyjaźniony z braćmi Carlem i Gerhartem Hauptmann, wybitnymi śląskimi literatami, których zafascynował informacjami z zakresu wiedzy hermetycznej oraz barwnej przeszłości Karkonoszy i Gór Izerskich. Miejscem ich spotkań była między innymi znana izerska gospoda rodziny Schneider w osadzie Orle, w której Gerhart Hauptmann umieścił akcję baśniowego dramatu "A Pippa tańczy ...".  Po śmierci Carla Hauptmanna w 1923 r. wraz z przyjaciółmi zmarłego literata Wernerem Sombartem i Robertem Breysigiem W.-E. Peuckert zredagował i przygotował do druku zbiór jego wierszy. 23 czerwca 1925 r. na cmentarzu ewangelickim w Szklarskiej Porębie Dolnej nastąpiło uroczyste odsłonięcie wyjątkowego w kształcie ceramicznego pomnika nagrobnego Carla Hauptmanna autorstwa Hansa i Marlene Poelzig. Na tej niecodziennej uroczystości, która zgromadziła przyjaciół i znajomych zmarłego, a także setki mieszkańców Karkonoszy i Gór Izerskich, obok Friedricha Castelle przemawiał też W.-E. Peuckert.

     W latach 1922-1927 W.-E. Peuckert studiował we Wrocławiu germanistykę, historię i archeologię. W 1927 r. wydał monografię "Die Rosenkreuzer" - "Różokrzyżowcy" poświęconą rycerskiemu Zakonowi Trupiej Czaszki. Był to zakon kontemplacyjny ufundowany w 1652 r. przez ks. Sylviusa Nimrod, pierwszego władcy Oleśnicy z dynastii wirtembersko-oleśnickiej. Książę Nimrod powołał na swój zamek jako nadwornego lekarza  w 1649 r. śląskiego mistyka Johannesa Schefflera, zwanego jako Angelus Silesius. Książę Nimrod był pod wpływem mistyków i śląskich różokrzyżowców, którzy mieli swój główny ośrodek w Ludwigsdorf (obecnie Bystre opodal Oleśnicy), które było majątkiem ich przywódcy Abrahama von Franckenberga. Rycerze i damy zakonu poświęcać się mieli religijnej kontemplacji w myśl średniowiecznej maksymy memento mori. 

     Urzeczony barwnym krajobrazem kulturowym Śląska w wydanej w 1928 r. 'Schlesische Volkskunde" -"Etnografii Śląska" W.-E. Peuckert pisał:
"Mam opowiedzieć o Ślązakach i o śląskim ludzie, a sam przecież jestem Ślązakiem. Urodzonym w tym kraju, z nim związanym, zrośniętym z jego społecznością. Być może z tego powodu moje opowiadanie będzie fałszywe; nie będę potrafił widzieć tam, gdzie widzenie jest potrzebne, być może jednak w niektórych punktach będę umiał dostrzec więcej niż ktoś obcy... Nie wiem czy istnieje ktoś taki jak 'Ślązak'. Kiedy spoglądam wstecz i przypominam sobie ludzi, których w tym kraju spotkałem - nie potrafię w ogóle sprowadzić ich do wspólnego mianownika. W okolicach Grodźca, skąd pochodziła moja babcia, mieszkają ludzie o łagodnym i pogodnym usposobieniu: nie mówią niczego niepotrzebnie; ich święta i uroczystości przebiegają spokojnie. Nigdy też nie zatracają się całkowicie w bólu i smutku. Natomiast w moich ojczystych Okmianach, które leżą w połowie drogi między Bolesławcem a Chojnowem, ludzie są mrukliwymi mułami roboczymi, które nikogo nie skrzywdzą, ale też nikomu niczego dobrego nie życzą.
Ci z okolic Lubina często okazują hałaśliwą wesołość, obywa się jednak jeszcze bez nadmiernej gwałtowności. Ta z kolei cechuje na przykład rozrywki młodego społeczeństwa zamieszkującego wrocławskie przedmieścia, takie jak Brigittental lub Szczepin, gdzie przeradza się ona nawet w brutalność.

     Podobnie jest też na Górnym Śląsku: ujawnia się tam agresywność, która sprawia, że ludzie są jednocześnie zmienni i rozdwojeni, dobroduszni i grubiańscy, weseli i podli.

     Być może ta dwoistość jest w ogóle charakterystyczną cechą Ślązaka, ewangeliccy Ślązacy zarzucają to katolickim, a ci z kolei to samo ewangelickim... Jestem jakby podwójny - możesz mi wierzyć, przyznaje Gerhart Hauptmann, trafiając tym samym w sedno istoty i losu śląskiego człowieka. Każdy Ślązak jest podwójny..." [Hoffbauer, s.127-129]

     Charakterystykę postaci W.-E. Peuckerta uzupełnił Gerhart Pohl:

     "Na zewnątrz kawał belfra (powiedziałbym to o nim nawet bez bliższej znajomości), lecz o wiele mądrzejszy od większości z nich - kawał śląskiego huncwota silnie zakorzenionego w ojczystej ziemi, otoczonego zapachem legend, bajek i powiastek. Patrząc na niego można było doprawdy uwierzyć w pojawienie się nowego, przebiegłego wcielenia karkonoskiego Ducha Gór. A potem z pewnością przyszedłby mi do głowy Carl Hauptmann, który też takim był - z głębokim spojrzeniem dla Unio mystica, tylko poważniejszy i smutniejszy niż trzydziestoletni wówczas Will-Erich Peuckert." [Hoffbauer, s. 133]

     Ten "kawał śląskiego huncwota" jeszcze w 1929 r. wydał obszerne studium zatytułowane "Walen und Wenediger" - "Walonowie i Wenecjanie" poświęcone walońskim poszukiwaczom skarbów, minerałów i kamieni szlachetnych, postaci Antoniego de Medici i wrocławskiej księdze walońskiej z 1456 r., rozwinięte i uzupełnione w kolejnym wydaniu z 1938 r. Analiza tekstu wrocławskiej księgi walońskiej pozwoliła na odtworzenie niektórych ze średniowiecznych tajemnic Karkonoszy i Gór Izerskich. Szczególnie interesujące są przypomniane przez W.-E. Peuckerta fragmenty dotyczące okolic Szklarskiej Poręby:

     "Tak więc zapytaj w Jeleniej Górze o wieś, która się nazywa Piechowice, potem będzie Kopaniec. Idź dalej "Drogą Górną", następnie w kierunku na Czarną Górę, dalej poprzez hutę szkła, tak dojdziesz do Białej Wody lub Białego Potoku, tutaj znajdziesz złota do wypłukania i ametystów ile tylko zapragniesz. "

     Opis ten znajduje potwierdzenie w topografii terenu i prowadzi przez tereny związane z występowaniem minerałów i hutnictwem szkła. W Piechowicach-Cichej Dolinie znajdowała się najstarsza znana w Karkonoszach huta szkła, a okolice wsi poddane były eksploracji bogactw mineralnych. Kopaniec był do końca XVIII w. jednym z ważniejszych miejsc związanych z wydobyciem złota i kamieni szlachetnych w Górach Izerskich [Różański, s. 7, Waniek, s. 13-15]. Następnie droga prowadziła na Czarną Górę, przez którą można dojść do wzniesienia o nazwie "Hutnicza Górka" znajdującego się ponad stacją kolejową w Szklarskiej Porębie Górnej. Można tutaj było znaleźć resztki szkła pochodzącego z huty datowanej na około 1450 r. [Rohkam, s. 20]. Tak przebiegała jedna z dawnych dróg łącząca Piechowice ze Szklarską Porębą będąca zaznaczona jeszcze około 1750 r. na pruskiej mapie sztabu generalnego. [Tichy, s. 73]. Na południowym stoku Hutniczej Górki płynie potok Bieleń, zwany też Białym Potokiem, często wzmiankowany jako jedno z miejsc Gór Izerskich, które  obfituje w złoto i ametysty. Następnie droga prowadziła przez Białą Dolinę, koło Czerwonych Skałek do grupy skalnej zwanej dziś Spławna nad rzeką Kamienną:

     "Jeśli już tutaj na to miejsce przybędziesz, idź dużą drogą, następnie idź małą drogą, która prowadzi do Czarnej Góry. Tak dojdziesz do Białego Potoku. Jeśli pójdziesz trochę dalej, znajdziesz górę, którą przejdź, tutaj będziesz widział kamienny krzyż [...] zostaw to po prawej ręce na odległość strzału z kuszy, a dojdziesz do łąki i znajdziesz dla siebie dużo bogactw... Tak dojdziesz do jednego dużego kamienia, gdzie jest wykutych dużo form i znaków: mężczyzna, ręka." [ W.-E. Peuckert II, s. 230].

     Podczas prac przy budowie linii kolejowej Piechowice-Szklarska Poręba-Harrachov prowadzonych na początku XX w. wysadzono fragment grupy skalnej Spławna. Na jednym z granitowych odprysków zachował się znak waloński przedstawiający pięciopalczastą dłoń, który przekazany został do Museum R.G.V.  - Muzeum Towarzystwa Karkonoskiego w Jeleniej Górze. [Peuckert I, s. 273].

     W dolinie Kamiennej, na Przełęczy Szklarskiej oddzielającej Karkonosze od Gór Izerskich, w pobliżu wyrobiska torfowego zwanego Bagniskiem, rzeka gwałtownie zmienia bieg z północy ku zachodowi. Tutaj, w pobliżu Walońskiego Kamienia, znajduje się skalne rumowisko wymieniane w wielu zapiskach walońskich pod nazwą "widelec", przez którego szczeliny przebija się Kamienna. W.-E. Peuckert przypomniał tekst Antonio de Medici, który tak opisywał to miejsce:

     " [...] tu znajdziesz widelec, którego zakończenie wskazuje na północ, dokonaj od widelca jeszcze dziewięć kroków, a natrafisz na strumyk [Ciekonek ? - przyp. P.W.], który płynie skryty pod mchem; połóż się na boku, to usłyszysz szum wody, podnieś warstwę mchu, a znajdziesz złoto wielkości monet, a także i mniejsze."[ Peuckert II, s. 230]

     W latach 1929-1932 W.-E. Peuckert został zatrudniony jako docent-wykładowca w Pädagogische Akademie - Akademii Pedagogicznej we Wrocławiu, a także wykładał na tamtejszym uniwersytecie. Już w 1931 r. wydał kolejną pracę zatytułowaną „Volkskunde des Proletariats”-„Etnologia proletariatu”, w której krytycznie ukazywał trudne warunki życia i pracy robotników wrocławskich. Było to w zakresie etnologii nowatorskie zwrócenie uwagi na ten nieznany obszar problemowo-badawczy. Rozpowszechnianie pracy o robotnikach wrocławskich ze względu na zdecydowany krytycyzm ukazanych w niej warunków socjalnych zostało zakazane w III Rzeszy. [Śląsk..., s. 315-323].

     W 1932 r. na podstawie dysertacji poświęconej proroctwom dwunastu Sybill został uroczyście habilitowany na Uniwersytecie Wrocławskim, którego został jednym z najmłodszych profesorów. W.-E. Peuckert został uznany za jednego z najwybitniejszych badaczy europejskich tradycji ludoznawczych, a szczególnie baśni i legend. W opracowanych przez niego hasłach przeznaczonych do zamieszczenia w „Handwörterbuch des deutschen Aberglaubens“-„Podręcznego słownika niemieckich przesądów”, okazywał zrozumienie i szacunek dla tradycji i kultury żydowskiej, co stało w zdecydowanej sprzeczności z antyżydowską propagandą III Rzeszy. W.-E. Peuckert był obdarzony szczególną niechęcią przez prof. Walthera Stellera, germanistę i etnografa, a zarazem jednego z czołowych przedstawicieli ideologii nazistowskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, współorganizatora wrocławskiej akcji palenia książek 10.05.1933 r., który zadenuncjował go władzom. Krótkim pismem Ministerstwa Nauki i Edukacji z dnia 13.05.1935 r. z powodu "politycznej niewiarygodności", W.-E. Peuckert został usunięty z uczelni. Odebrane mu zostało venia legendi, czyli prawo i obowiązek wykładania na wyższej uczelni oraz prawo ubiegania się o zatrudnienie w charakterze profesora. W następstwie tych wydarzeń osiedlił się w niewielkiej, zagubionej wśród lasów i pagórków osadzie Leszczyna, leżącej w jego rodzinnym powiecie złotoryjskim. Na drzwiach swojej wiejskiej chaty W.-E. Peuckert umieścił myśl Paracelsusa, znanego w Europie lekarza i filozofa doby renesansu:

     "Człowiek nie powinien należeć do nikogo, jeżeli może sam stanowić o sobie". 

     Cytat ten odzwierciedlał krytyczny stosunek W.-E. Peuckerta do otaczającej go totalitarnej rzeczywistości. W tym czasie pisał:

     "Przez całe moje życie lubiłem się śmiać. Wydawało mi się bowiem, że wtedy wszystko idzie jakby o wiele łatwiej. Czasami jednak zdarzały się takie dni, kiedy wcale nie było mi do śmiechu. A gdy już chciałem się śmiać, wtedy inni uważali to za błazeństwo." [Hoffbauer, s. 147]

     W Leszczynie W.-E. Peuckert poświęcił się pracy naukowej i literackiej W 1936 r. napisał dzieło "Pansophie", które poświęcił naukom tajemnym. Ta wyjątkowa praca, była rozwinięciem wcześniejszego studium "Von schwarzer und weißer Magie" - "O czarnej i białej magii". W kolejnych latach powstały monografie braci Grimm (1936), Angelusa Silesiusa (1939), Paracelsusa (1941), Mikołaja Kopernika (1943) i Sebastiana Francke (1944). W licznych artykułach i publikacjach interesowały go przede wszystkim zwyczaje i obrzędy ludowe, rytuały czarnoksięskie, sabaty czarownic oraz kulty i wiedza tajemna. W tych latach wewnętrznej wolności autora powstają też powieści i liczne nowele, których akcja częstokroć rozgrywa się na Śląsku. W 1940 r. W.-E. Peuckert wydał najbardziej chyba popularną ze swoich książek "Schwarzer Adler unterem Silbermond - Biographie Schlesiens" - "Czarny orzeł pod srebrnym księżycem - Biografia Śląska" (wznowiona w 1950 r.) Dokonał w niej opisu Śląska, pełnego odniesień do przeszłości, anegdot i opowieści. W 1942 r. Ministerstwo Kultury III Rzeszy wydało dotkliwy zakaz recenzowania książek W.-E. Peuckerta. W ostatnich latach wojny utrzymywał bliższy kontakt z Gerhardem Pohlem, którego odwiedzał w Karpaczu.
W 1945 r. dla W.-E. Peuckerta dobiegły końca śląskie lata życia. Nie zdążył już wysłać z Leszczyny listu do Gerharda Pohla, który zachował się w zbiorach biblioteki uniwersyteckiej w Göttingen. 11 lutego 1945 r. W.-E. Peuckert i jego pierwsza żona Gertrud (1891-1947) otrzymali urzędową zgodę na opuszczenie Leszczyny. O tych wydarzeniach pisał:

     " Nie chcę już nic więcej opowiadać o tych miesiącach, o tych latach. Coraz trudniej było się śmiać, a już szczególnie wtedy, gdy zimą 12 lutego 1945 r. musieliśmy uciekać przed Rosjanami wkraczającymi do Złotoryi i Wilkowa, i przed bitwą, która miała się stoczyć o pierwsze szczyty naszego przedgórza. Miejscowość Trupień, położona w lesie na południe od Leszczyny, była szturmowana siedmiokrotnie; część starszych ludzi spłonęła w stodołach, inni zginęli przed górami, a my, moja żona i ja, przebiliśmy się wtedy do lasu, każde z jednym plecakiem, a w plecakach tkwił cały nasz dobytek: chleb, reszta pieczeni świątecznej i nędzny tłumoczek bielizny; za nami zostało wszystko; dom, gospodarstwo, meble i piętnaście tysięcy książek i manuskryptów" [Hoffbauer, s. 144-145]

     Wiejski dom W.-E. Peuckerta zachował się do dziś (Leszczyna nr 26). Niestety nowy gospodarz przeniósł bibliotekę i archiwum z przystosowanej do przechowywania bogatego księgozbioru stodoły najpierw na strych, a następnie w 1952 r. wywiózł je do pobliskiego lasu w obawie przed pożarem, który mogły zaprószyć dzieci.

     Po opuszczeniu Dolnego Śląska W.-E. Peuckert tułał się po południowych Niemczech, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Próbował nawiązać kontakt z Gerhartem Hauptmannem, lecz list datowany z północno-bawarskiego Holzmühle 3 grudnia 1945 r. nie dotarł do adresata. Po pewnym czasie osiadł na uniwersytecie w Göttingen, kierując w latach 1946-1959 katedrą etnologii i historii duchowości. Z tego czasu pochodzi żartobliwy tytuł nadany mu przez studentów – „Hexenprofesor”-„profesor od czarownic”. W 1948 r. założył czasopismo „Die Nachbarn”-„Sąsiedzi”, w którym zajmował się szeroko pojętą tematyką etnologii i zbliżenia narodów europejskich.

     Zabawny ślad jego zainteresowań przypomniał H. Waniek przytaczając informację podaną w książce K. Baschewitza "Czarownice. Dzieje procesów o czary", w której znajdujemy następujący opis:

     "[..] niedawno podjęto doświadczenia z maścią podaną przez Portę [G.B. Porta: "Magiae naturalis", Antwerpia 1560 - H.W.], przy czym pominięto, rzecz prosta, obrzydliwe   i nieskuteczne składniki. Will-Erich Peuckert, profesor etnologii w Getyndze, natarł się maścią, po czym doznał wrażenia, że unosi się w powietrze, i że ktoś przemawia do niego z wysokości."

     Był to przepis na tzw. maść czarownic, który pochodził jeszcze ze średniowiecza. Zgodnie z przekazami kobiety smarowały nią kij albo twarz i ciało, a potem unosiły się w powietrze. W maści znajdował się wyciąg z lulka czarnego, bielunia dziędzierzawy, tojadu, pokrzyku wilczej jagody i maku lekarskiego. W.E. Peuckert zapadł w głęboki sen, po obudzeniu się z którego opisał wrażenia w następujący sposób:

     „Najpierw przed moim obliczem tańczyły straszliwie wykrzywione ludzkie twarze. Potem nagle doznałem uczucia, jakbym bardzo daleko leciał w powietrzu. W końcowej fazie zobaczyłem wreszcie obraz orgiastycznego święta z groteskowymi zmysłowymi ekscesami”.

     W ramach badań etnologicznych W.-E. Peuckert zbierał śląskie podania, wielokrotnie wydając je drukiem. Już w 1924 r. wydał "Schlesiesche Sagen" ("Legendy Śląskie"), które zawierały także podania łużyckie. Kolejno w 1926 r. powstały "Die Sagen vom Berggeist Rübezahl" - "Legendy o karkonoskim Duchu Gór" ilustrowane drzeworytami C. Lindnera z 1736 r. W 1932 r. ukazał się zbiór około 300 bajek pod tytułem "Schlesiens deutsche Märchen" ("Niemieckie bajki Śląska"). To w znacznej mierze W.-E. Peuckertowi zawdzięczamy, że dawne śląskie baśnie i legendy pieczołowicie przez niego zebrane i utrwalone drukiem, nie uległy dziś zapomnieniu. Dzięki jego pasji ukazały się również kolejne wydania zbiorów legend irlandzkich (1948) bawarskich (1954), bremeńskich (1961) i dolno-saksońskich (1964), a w 1961 r. wydany został zbiór podań europejskich. W. – E. Peuckert pisał, że w powszechnym odczuciu bajki są tylko błahymi historyjkami, zaś legendy to historie, w które się wierzy. Podkreślał przez to szczególną wartość przekazywanych z pokolenia na pokolenie wiary w lokalną tradycję i wiedzę. Ulubioną definicją W.-E. Peuckerta było stwierdzenie, że kulturoznawstwo jest wiedzą o każdej cząstce narodu.

     Ostatnie lata pracowitego życia W.-E. Peuckert spędził w osamotnieniu zamieszkując w wiejskiej chacie w Mühltal koło Darmstadt. Boleśnie przeżył śmierć w wypadku samochodowym syna Hansa (1919-1960). W.-E.Peuckert pochowany został pod koniec października 1969 r. w Langen koło Offenbach.

     Dziś postać W.-E. Peuckerta po latach powróciła w Karkonosze i Góry Izerskie za sprawą Gildii Przewodników Sudeckich, która obrała sobie tego niezwykłego doprawdy człowieka za patrona [patrz http://www.gildia-przewodnicy.pl]

* rozszerzony treściowo artykuł: Wiater P., Will-Erich Peuckert - "zafascynowany magią", "Rocznik Jeleniogórski", t. XXXVIII, Jelenia Góra 2006, s. 87-92 

Literatura:
Boechlich E., Jungandreas W., Peuckert W.-E., Das älteste schlesische Walenbuch, Breslau 1938
Hoffbauer J., Volkskunde und Geistgeschichte bei Will-Erich Peuckert[w:]“Joseph von Eichendorf Konversatorium“, 2004/43, s.124-149
Kühnau R., Schlesische Sagen, Elben-, Dämonen- und Teufelsagen ,  Leipzig 1911
Łaborewicz I., Zasiedlenie północnych stoków Karkonoszy podczas wojny 30-letniej [w:] 350 rocznica Pokoju Westfalskiego na terenach Euroregionu NYSA 1648-1998, red. P. Wiater, Jelenia Góra 1999
Peiper R., Wanderungen im Riesen- und Isergebirge bis zum Ende des 17. Jahrhunderts [w:] „Wanderer im Riesengebirge“, 1881, s.7
Peuckert W.-E., Schlesische Sagen, Breslau 1924
Peuckert W.-E., Walen und Venediger [w:] „Mitteilungen der schlesischen Gesellschaft für Volklskunde“, Bd. XXX, s.205-247
Regell P., Die Goldgrube am Zackenfall [w:] “Wanderer im Riesengebirge” 1891, s. 109-110
Regell P., Alte Walenzeichen [w:] ”Wanderer im Riesengebirge” 1894, s. 119
Rohkam H.,Vom Glasmacherdorf zum heilklimatischen Kurort, Breslau 1939
Różański L., Kopaniec 1343-1993 [w:] "650 lat Kopańca", Kopaniec 1993                                      
Schneider G., Nachrichten aus dem vorigen Jahrhundert über im Riesengebirge vorkommende Mineralien [w:] “Wanderer im Riesengebirge”, 1895, s. 86
Seydel H., Die deutschen Glasshütten im Riesen- und Isergebirge [w:] Schlesien, ein Heimatbuch, red. W. Müller-Eberhard, Leipzig 1923
Śląsk. Rzeczywistości wyobrażone, red. W. Kuczyński, Poznań 2009
Tichy F.,Schreiberhau/Szklarska Poręba. Ein Fremdenverkehrsort zwischen Riesen- und Isergebirge, Erlangen 1999
Waniek H, Hermes w Górach Olbrzymich, Wrocław 1994
Wiater P., Dawna huta szkła Karlstal - Orle.Zarysdziejów,„Rocznik Jeleniogórski”, t. XXXII, Jelenia Góra 2000, s. 65 - 85
Wiater P., Początki hutnictwa szkła w dolinie rzeki Kamiennej w świetle literatury, [w:] "Rocznik Jeleniogórski", R. 1999, s. 105-115
Wiater P., Walonowie u Ducha Gór. Podziemne skarby Karkonoszy i Gór Izerskich, Jelenia Góra 2010
Winkler W., Schreiberhau, seine Geschichte, natur und Beschreibung ..., b.m.w., 1894

  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

Komentarz
Facebook