Potknij się o kamień
Na całym świecie są ich tysiące… Nie są duże, nie rzucają się w oczy i żeby je dostrzec, trzeba opuścić wzrok, spojrzeć pod nogi, gdzie połyskują mosiężnymi tabliczkami. Kamienie pamięci, po niemiecku nazywane Stolperstein (kamień, o który się potykamy), pojawiły się również we Wrocławiu, a jesienią znajdą swe miejsce w Libercu. Najczęściej upamiętniają osoby, które stały się ofiarami nazizmu w czasie II wojny światowej, przeważnie osoby narodowości żydowskiej, ale są też takie, które przywołują pamięć Romów, osób niepełnosprawnych, czy o nieakceptowanej przez nazistów orientacji homoseksualnej.
Pomysłodawcą upamiętniania w ten sposób ofiar nazizmu jest Gunter Demnig, niemiecki artysta, który realizuje swoją ideę od początku lat 90-tych XX wieku. Dzisiaj zamontował we Wrocławiu, w chodnikowym bruku, przed kamienicą na ul. Jedności Narodowej 95, cztery kamienie pamięci, poświęcone osobom, które mieszkały tutaj przed oraz w czasie II wojny światowej. Była to rodzina Zorków, która prowadziła w kamienicy sklep tytoniowy. Troje z nich trafiło w marcu 1943 roku do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie zostali zamordowani. Z zawieruchy wojennej uratował się tylko Werner Zorek, który 7 lutego 1939 roku został wywieziony do Wielkiej Brytanii, w ramach akcji Kindertransport, zorganizowanej przez rząd brytyjski.
Podczas uroczystości wmurowania kamieni obecny był, mieszkający dzisiaj w Nowym Jorku, Michael Zorek wraz ze swą siostrą, wnukowie deportowanych do Auschwitz Alfreda i Friedy Zorków. Oboje są dziećmi wywiezionego w wieku 14 lat do Wielkiej Brytanii Wernera, który dzięki temu uniknął śmierci w obozie koncentracyjnym (jego starsza siostra Erna nie miała takiego szczęścia, zginęła w Auschwitz wraz z rodzicami).
Kamienie pamięci będą pojawiały się na wrocławskich ulicach. Są już przygotowane kolejne, które znajdą swe miejsce m.in. na ulicach: Swobodnej, Sudeckiej, Lelewela, Włodkowica i na Szewskiej. Są nierozerwalnie związane z historią miasta i z historią miejsc, gdzie się znajdą, bo najczęściej umieszczane są w pobliżu domów, w których mieszkały upamiętniane w ten sposób osoby. Warto więc, spacerując po ulicach miasta, spoglądać pod nogi, bo każdy błysk światła w mosiężnych tabliczkach to wspomnienie tragicznych wydarzeń, ale i promień pamięci oraz hołd składany ofiarom brutalności wojny.












