Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2022-12-27 22:28

    Pierwszy rozdział podsumowuje burzliwy rozwój polityczny na szczeblu gminnym, w którym zaszło tak wiele zmian, że zwykły obywatel nie jest w stanie ich wszystkich zapamiętać. Inne rozdziały dotyczą przemysłu, budownictwa, transportu, handlu, zdrowia i spraw społecznych. Książkę zamyka traktat o kulturze i edukacji, ze specjalnymi rozdziałami poświęconymi zoo i ogrodowi botanicznemu. Ostatnia część książki poświęcona jest sportowi, ochronie przyrody oraz symbolowi Liberca – Ještědowi.

  • 2022-11-18 11:42

    Źródła i literatura dotyczące pionierów narciarstwa w Karkonoszach i Górach Izerskich do początków XX stulecia są skromne. Najważniejszy zbiór ze Szklarskiej Poręby - wiodącego wówczas ośrodka sportów zimowych – gminne archiwum, zaginął wiosną 1945 r. Podstawowe informacje dotyczące pionierskich lat białego szaleństwa znajdują się na szczęście w przyczynkarskich opisach dokonań karkonoskich narciarzy z przełomu wieków XIX i XX, notatkach prasowych oraz na marginesach monografii

  • 2022-11-15 12:29

    Zbiór opowiadań jest przyczynkiem nie tylko do historii Przesieki i Karkonoszy, będzie też znakomitym źródłem wiedzy dla miłośników tego regionu. Pisanie Mariusza pewnie wejdzie do kanonu modnej ostatnio „literatury górskiej”. Tym bardziej, że autor pokazuje góry nie od strony zdobywcy, tylko „zwykłego zjadacza chleba”, który swoje życiowe losy związał na zawsze z Karkonoszami. Przez to pisanie przebija coś, co Zbigniew Piotrowicz nazwał sudeckością

  • 2022-07-07 12:37

    Miłośnicy Sudetów nie mogą narzekać na brak dobrych map, tak potrzebnych do wędrówek po górach. Co rusz pojawiają się na rynku wydawniczym kolejne wydania, co pozwala nam mieć nadzieję, że dostajemy poprawione i aktualizowane na bieżąco mapy. Co jakiś czas pojawiają się w ofercie poszczególnych wydawnictw także całkiem nowe opracowania. Z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia z krakowskim wydawnictwem Compass

  • 2022-06-30 10:33

    Każdy Polak słyszał o Nysie Łużyckiej, rzece wyznaczającej zachodnią granicę naszego kraju, ale mało kto zastanawia się, skąd ten przymiotnik „łużycka” w jej nazwie. W powszechnym przekonaniu z Niemcami sąsiaduje na tym odcinku Dolny Śląsk. Nic bardziej mylnego! Po obu stronach granicy na Nysie leżą Łużyce — prastara kraina, przed z górą tysiącleciem zasiedlona przez czwarty, obok Polaków, Czechów i Słowaków, naród zachodniosłowiański — Serbów Łużyckich

Które z n/w pasm jest Twoim ulubionym?
Sonda
Wizyt:
Dzisiaj: 35Wszystkich: 13077894

W okolicach Zlatych Hor otwarto sieć szlaków rowerowych

źródło: denik.cz / Petr Krňávek
źródło: denik.cz / Petr Krňávek
2022-09-17 12:44

     Osiem nowych propozycji okrężnych tras rowerowych zyskali miłośnicy dwóch kółek w okolicach Głuchołaz, Heřmanovic i Zlatych Hor. Uroczyste otwarcie nastąpiło we wtorek, 13 września 2022 roku. Projekt udało się zrealizować dzięki Stowarzyszeniu Ruchu Turystycznego Jeseníky we współpracy z gminą Głuchołazy. Szlaki wyznakował Klub Czeskich Turystów, a materiały reklamowe z mapami przygotowane zostały przez w/w Stowarzyszenie.

     W sumie to prawie 190 kilometrów tras rowerowych, o różnej długości i stopniu trudności, od przeznaczonych dla dzieci o długości zaledwie 8 kilometrów, po długie i wymagające trasy dla zaawansowanych turystów rowerowych (najdłuższa mierzy sobie 35 kilometrów). Dwie z tras wiodą przez Głuchołazy, reszta znajduje się po czeskiej stronie.

[wab]
 

  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

  • Zielarka z Grabowca2022-09-18 14:26

    Nie tylko wyznakowano i otwarto, ale wiele z nich pokryto nowym asfaltem. Niestety, dla kolarzy nie dzieje się dobrze na leśnych duktach w okolicy. Na skutek intensywnej wycinki drzew (kornik, skutki wichur) dukty są czasem bardzo zniszczone przez ciężki sprzęt. Wycinka powoduje też problemy z oznakowaniem szlaków turystycznych, bo poznikały drzewa, na których były kiedyś znaki (dobra mapa w plecaku nieodzowna). Z drugiej strony - co za widoki! PS. Jest i nowa hospódka v Ondřejovicach tuż pod kościołem, z dobrym piwem z bardzo lokalnego browaru ze środkowych Moraw. Polecam! Samo się pije....

  • co2022-09-21 14:10

    Zielarko z Grabowca. Jak chodzisz po szlakach to na trzeżwo, piwo jest zbędne by podnieść sobie "samopoczucie". Na trzeźwo też nie zabłądzisz. Dlatego lasy i turystyczne szlaki zaśmiecone są butelkami i puszkami po piwie bo dla pseudo turystów wypicie w takich miejscach jest podstawową atrakcją. Wyjście na szlaki traktują tylko jako zmianę miejsca spożycia.

  • Tomasz Drożdż2022-09-22 16:43

    Nie tragizujmy - nie ma nic zdrożnego w wypiciu piwa w przemiłej gospodzie w Ondřejovicach. Polecam też "Kocura" w Morawskiej boudzie (choć to tylko cienka dziesiątka). O "Parohacu" w kilku odmianach do knedli z gulaszem nie wspominając.
    Osoby, które pijają piwo w l o k a l u nie mają fizycznej możliwości zaśmiecania szlaków puszkami lub butelkami. To nie są górscy szkodnicy. Chyba, że wynoszą kufle i ćpają nimi po krzakach. Ale to raczej bez sensu.

  • Zielarka z Grabowca2022-09-22 23:21

    Panie Tomaszu, rzecz w tym że ja preferuję "desitki" - subtelny smak piwa nie jest tłumiony przez nadmiar alkoholu i to mi odpowiada. Co do knedli z gulaszem - pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, że to raczej gulasz (danie głównie) z knedlikami (dodatek do dania głównego).... - piszę o tym, bo jestem właśnie na pewnym kongresie, gdzie z uporem maniaka obiady "ustawiono" tak, że najpierw trzeba sobie wybrać dodatek warzywny, potem skrobiowy i na końcu danie główne. No ale to małe piwo, dziś do kolacji podano wyłącznie słodkie wina! Przepraszam, ze odbiegam od tematu.... PS. Chce się Panu odpowiadać na nieszczególnie mądre zaczepki?

  • co2022-09-23 10:01

    Mówię o " turystach" którzy kupują również piwo sprzedawane w schroniskach w butelkach i puszkach , i na szlaku wyrzucają gdzie popadnie.

  • Tomasz Drożdż2022-09-24 09:47

    Bardzo lubię okolice Jesenika, do którego z radością wielokrotnie wracałem na zloty klasycznych garbusów. Były to doskonałe okazje do zwiedzania okolicy. Moim zdaniem - idealne miejsce dla turystyki rowerowej. Zresztą ścieżki rowerowe są tam rozbudowywane od kilkunastu lat, a w każdym pokoju hotelowym był prezent dla turysty w postaci dokładnych map turystycznych.

    Co do śmieci przy szlakach turystycznych, to - o dziwo - po całej południowej stronie Sudetów jest ich znacznie mniej niż u nas. O dziwo, bo przecież tu i ówdzie przy szlakach są nawet samoobsługowe paśniki z napojami ( i nie tylko napojami). Ale i u nas widzę znaczną poprawę sytuacji śmieciowej na górskich ścieżkach ( w porównaniu z latami minionymi).

    Zielarko, ja pochodzę z czasów, w których uczono ludzi dyskutować merytorycznie i z szacunkiem dla tych, którzy mają inne zdanie. Sporą część mej prawniczej praktyki stanowiło prowadzenie bardzo trudnych dyskusji i polemik. Sztuka polemizowania nie umarła, choć czasami można odnieść takie wrażenie. Dyskutuję niemal codziennie na bardzo drażliwe tematy z Czechami i Niemcami - członkami prywatnej (zamkniętej) grupy fejsbukowej Niemców Sudeckich "Riesengebirge (Hohenelbe - Trautenau - Braunau)", której to grupy też jestem szczęśliwym członkiem. Prawdziwa kopalnia wiadomości, zdjęć i dokumentów. Jeśli nawet czasami wypowiedzi są mocno emocjonalne, to i tak nikt nikogo nie obraża i nie odsyła do psychiatry.

    Dokładnie taka jest też większość wypowiedzi w "Naszych Sudetach". Lubię się spierać z Tomkiem N. na temat kształtu podsudeckiej i sudeckiej komunikacji, choć mamy nieomal przeciwstawne poglądy. Tak, jak jak temat potrzeby stawiania wież widokowych. Bez pyskowania i chamstwa.
    Żadne durne zaczepki mnie nie wyprowadzą z równowagi. Nawet nieco współczuje ich autorom, że nie nauczyli się polemizować w sposób kulturalny. Prawdopodobnie nieświadomie lub z niewiedzy w swych wypowiedziach zawierają typowe przykłady tego, co już starożytni nazwali "nielojalnymi fortelami erystycznymi". Przykładów nie będę cytował, choć każdą z tych wypowiedzi można dokładnie przypisać do konkretnej kategorii forteli zakazanych w kulturalnej i merytorycznej dyskusji. A niech się podszkolą sami i - być może - spróbują się ogarnąć.

  • Zielarka z Grabowca2022-09-27 12:09

    "...dyskutować merytorycznie i z szacunkiem dla tych, którzy mają inne zdanie...". To dziś niestety chyba jakieś staromodne...

  • ano2022-09-27 18:41

    "Zielarko z Grabowca". Polecam abyś przeczytała inne Swoje komentarze na tym forum , okaże się że Twoje uwagi również Ciebie dotyczą ! . W internecie nic nie da się ukryć.

  • Zielarka z Grabowca2022-10-07 19:31

    Meldunek z terenu: w Jarnołtówku obok rondka, jakieś 100 m szosą w stronę Pokrzywnej z lewej (tuż za mostem) jest nowy przesympatyczny "lokal gastryczny" specjalizujący się w daniach z ziemniaków (zaznaczę, ze nie chodzi o pizzerię, która jest tuż przy owym rondku). Oferta jest przebogata, w tym takie ekstrawagancje, jak placki ziemniaczane ...ze śledziami. Dziś wypiłam tam tylko kozelka (desitka) - w lodowce w domku (mój Oberhaus leży godzinkę drogi od owego przybytku) czekał gotowiec do zjedzenia po podgrzaniu w mikrofalce, ale pojutrze mam w planie nawiedzenie owego miejsca i placki z łososiem (uwielbiam placki ziemniaczane i kocham ryby - chyba umrę z rozkoszy). Obiekt definiuje się jako bar, ale jest hybrydą (obsługa kelnerska). Czyż muszę dodawać, że to raj dla Pyrlandczyków? PS. Może by tu jakiś pyrlandski zlot zrobić (ja, choć zdeklarowana wrocławska Ślązaczka, jestem Pyrlandką po mieczu).

  • Tomasz Drożdż2022-10-10 08:29

    Lubię sprawdzone informacje o ciekawych lokalach gastronomicznych. Placki ziemniaczane (czyli PLYNDZE) z łososiem? To brzmi zachęcająco...
    Powinniśmy wymieniać się informacjami o takich miejscowych atrakcjach. Ja jestem uzależniony od knedli z jagodami podawanymi z bitą śmietaną i czekoladą w Lučnej boudzie. No i od piwa Parohac warzonego tam w schroniskowym mini browarze. Szczerze polecam😋
    A w lokalu o sprytnej nazwie Aquakultura nad Stawami Podgorzyńskimi w zadziwienie mnie wprawił tatar, z którego uczyniono dzieło sztuki kulinarnej. Do tego zmrożone coś w kryształowym kieliszku z pobliskiej huty Julia. A za ogromnymi oknami - rozległe stawy i całe jesienne Karkonosze na wyciągnięcie ręki. Po prostu prawdziwa bajka.
    A co do smakołyków z Pyrlandii - moja znajoma z górnej stacji wyciągu na Kopę, po kilku latach spędzonych przed laty w Poznaniu, jest ciężko uzależniona od naszych Rogali Świętomarcinskich. I ja to rozumiem, bo też dopadło mnie to uzależnienie. No to chyba paczkę z rogalami będę musiał narychtować.

Komentarz
Facebook