Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2022-11-18 11:42

    Źródła i literatura dotyczące pionierów narciarstwa w Karkonoszach i Górach Izerskich do początków XX stulecia są skromne. Najważniejszy zbiór ze Szklarskiej Poręby - wiodącego wówczas ośrodka sportów zimowych – gminne archiwum, zaginął wiosną 1945 r. Podstawowe informacje dotyczące pionierskich lat białego szaleństwa znajdują się na szczęście w przyczynkarskich opisach dokonań karkonoskich narciarzy z przełomu wieków XIX i XX, notatkach prasowych oraz na marginesach monografii

  • 2022-11-15 12:29

    Zbiór opowiadań jest przyczynkiem nie tylko do historii Przesieki i Karkonoszy, będzie też znakomitym źródłem wiedzy dla miłośników tego regionu. Pisanie Mariusza pewnie wejdzie do kanonu modnej ostatnio „literatury górskiej”. Tym bardziej, że autor pokazuje góry nie od strony zdobywcy, tylko „zwykłego zjadacza chleba”, który swoje życiowe losy związał na zawsze z Karkonoszami. Przez to pisanie przebija coś, co Zbigniew Piotrowicz nazwał sudeckością

  • 2022-07-07 12:37

    Miłośnicy Sudetów nie mogą narzekać na brak dobrych map, tak potrzebnych do wędrówek po górach. Co rusz pojawiają się na rynku wydawniczym kolejne wydania, co pozwala nam mieć nadzieję, że dostajemy poprawione i aktualizowane na bieżąco mapy. Co jakiś czas pojawiają się w ofercie poszczególnych wydawnictw także całkiem nowe opracowania. Z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia z krakowskim wydawnictwem Compass

  • 2022-06-30 10:33

    Każdy Polak słyszał o Nysie Łużyckiej, rzece wyznaczającej zachodnią granicę naszego kraju, ale mało kto zastanawia się, skąd ten przymiotnik „łużycka” w jej nazwie. W powszechnym przekonaniu z Niemcami sąsiaduje na tym odcinku Dolny Śląsk. Nic bardziej mylnego! Po obu stronach granicy na Nysie leżą Łużyce — prastara kraina, przed z górą tysiącleciem zasiedlona przez czwarty, obok Polaków, Czechów i Słowaków, naród zachodniosłowiański — Serbów Łużyckich

  • 2022-01-19 22:46

    Skąd wzięła się nazwa Karpacz? Czy w Karkonoszach znajdziemy nazwy "tatrzańskie"? Kogo nazywa się „pierwszą damą karkonoskich opowieści”? Kto ma więcej Karkonoszy? My czy Czesi? Gdzie w Karkonoszach miała staną olbrzymia pieczarka? To tylko niektóre z zagadek, jakie znalazły się w najnowszej książce Waldemara Brygiera i Anny Zygmy, zatytułowanej "555 zagadek o Karkonoszach". Aby poznać wszystkie tematy (zagadki) poruszone w książce, trzeba zatem przeczytać ich jeszcze 550!

Które z n/w pasm jest Twoim ulubionym?
Sonda
Wizyt:
Dzisiaj: 19Wszystkich: 12933341

A może do Görlitz?

Widok z Mostu Staromiejskiego. Fot. Waldemar Brygier
Widok z Mostu Staromiejskiego. Fot. Waldemar Brygier
2022-11-08 09:19

     Już za parę tygodni rozpocznie się sezon bożenarodzeniowych jarmarków. Co roku z tej okazji tysiące turystów ciągną do Pragi, Drezna czy Berlina nie tylko po to, żeby wśród świątecznych światełek napić się grzanego wina, ale też, żeby zobaczyć kawałek któregoś z tych pięknych historycznych miast. Pamiętajmy jednak, że swoje jarmarki ma też wiele mniejszych miast, więc jeśli ktoś nie lubi zgiełku i tłumu, a chce zakosztować adwentowej atmosfery, może wybrać się bliżej, bo tuż za niemiecką granicę, do kameralnego i niezwykle malowniczego Görlitz.

     Po 1945 roku zwykliśmy uważać Görlitz za niemieckie miasto graniczące z polskim Zgorzelcem, ale w rzeczywistości dzisiejszy Zgorzelec jest jedynie wschodnim przedmieściem miasta, które w przeszłości nosiło jedną nazwę, używaną w kilku wersjach językowych: polskiej Zgorzelec, niemieckiej Görlitz, czeskiej Zhořelec czy górnołużyckiej Zhorjelc. Gdy po drugiej wojnie światowej miasto przecięła granica państwowa, zgorzelecka starówka znalazła się po jej niemieckiej stronie. Choć Polacy mieszkający w domach nad Nysą Łużycką mieli Stare Miasto niemal na wyciągnięcie ręki, odwiedzenie go oznaczało kilkukilometrową wycieczkę, bowiem legitymujący się średniowiecznym rodowodem Most Staromiejski został w maju 1945 roku wysadzony w powietrze przez wycofujące się wojska niemieckie i przez prawie 60 lat nie doczekał się odbudowy. Jedyny istniejący przez te lata most drogowy na Nysie i jedyne przejście graniczne łączące obie części miasta znajdowały się około półtora kilometra od Starego Miasta. Dopiero od 2004 roku, gdy odbudowano Most Staromiejski, można zaparkować samochód po polskiej stronie granicy i już po kilku minutach znaleźć się w historycznym centrum tego pięknego miasta.

     Początki Zgorzelca sięgają przełomu X i XI wieku, gdy istniał tu gródek zamieszały przez Słowian łużyckich. W tym czasie, wraz z całymi Łużycami, wchodził w skład Marchii Miśnieńskiej. Jego pierwsza zapisana nazwa, Gorelic, nawiązuje wypalonego miejsca, na którym założono osadę. Na początku XI wieku Bolesław Chrobry włączył Łużyce do państwa polskiego, ale już po kilkudziesięciu latach znów znalazły się w granicach Marchii. W 1076 roku Górne Łużyce zostały lennem w rękach władców Czech i książę Sobiesław zbudował na wysokim brzegu Nysy gród z zamkiem, który około roku 1215 otrzymał pierwsze prawa miejskie. Pierwsi osiedleni w nim koloniści pochodzili prawdopodobnie z Turyngii. W XIV wieku Łużyce na około 300 lat stały się częścią Korony Czeskiej, choć ziemia zgorzelecka przejściowo jako lenno znajdowała się w ręku księcia Henryka jaworskiego z linii Piastów Śląskich.

     W 1346 roku miasto było jednym ze współzałożycieli, a z czasem najsilniejszym członkiem Związku Sześciu Miast Łużyckich. Leżąc na skrzyżowaniu ważnych europejskich szlaków: łączącej zachód ze wschodem Europy Drogi Królewskiej (Via Regia) oraz biegnącej na linii północ-południe Drogi Solnej, miasto rozwijało się dzięki handlowi, zwłaszcza suknem i używaną do jego barwienia rośliną – urzetem barwierskim. Istniało tu też ponad sto domów, którego właściciele mieli prawo warzenia piwa. Miasto przez jakiś czas miało nawet prawo bicia własnej monety. W XIV wieku Zgorzelec stał się jednym z najważniejszych ośrodków handlowych między Erfurtem i Wrocławiem. Podobnie jak inne duże miasta łużyckie, do połowy XVI wieku Zgorzelec posiadał rozległy okręg sądowy (Weichbild) rozpościerający się między Sprewą a Kwisą, pasmami górskimi na południu i Mużakowem na północy, w którym znajdowało się około 200 wsi rycerskich. Majątki te podlegały jurysdykcji miejskiej, co było dla Zgorzelca źródłem bogactwa, ale też powodem konfliktów między łużycką szlachtą a miastem, m.in. o prawo do warzenia i sprzedaży piwa. Miasto posiadało też własne wojsko, z którego korzystało w walkach z husytami, podczas wojny między pretendentami do tronu czeskiego: Jerzym z Podiebradów i Maciejem Korwinem czy też w konfliktach z okoliczną szlachtą.


Panorama Görlitz i Zgorzelca, 1575. Źródło: polska-org.pl 
 

     W XVI wieku Zgorzelec uchodził za jedno z największych i gospodarczo najsilniejszych miast na terenie obecnej Saksonii. Był też jednym z największych miast Korony Czeskiej. W połowie XVI wieku działało tu 265 mistrzów sukienniczych, którzy gromadzili największe majątki. Większość zabytkowych domów zgorzeleckiej starówki, powstałych po wielkim pożarze miasta w 1525 roku, jest świadectwem bogactwa ówczesnych mieszczan.

     Do połowy XVI wieku Zgorzelec był już w większości miastem protestanckim. Pod koniec stulecia powstało tu znane gimnazjum Augustum, w którym studiowało wielu kupieckich i szlacheckich synów z Łużyc i Czech. W tym czasie założono w mieście drukarnię i bibliotekę miejską, a w 1779 oświeceni ziemianie Karl Gottlob von Anton i Adolf Traugott von Gersdorf założyli  Górnołużyckie Towarzystwo Nauk, jedno z najstarszych niemieckich towarzystw naukowych, które w kolejnych dziesięcioleciach wniosło ogromny wkład w badania nad dziedzictwem Górnych Łużyc.

     Tymczasem, podczas wojny trzydziestoletniej Łużyce utraciły związek z Królestwem Czeskim i zostały przyłączone do Elektoratu Saksonii, zaś po kongresie wiedeńskim w 1815 roku Górne Łużyce wraz ze Zgorzelcem zostały włączone do Prus, jako część prowincji dolnośląskiej.

     W XIX wieku w mieście rozwinął się przemysł; powstała fabryka wagonów kolejowych, zakłady maszynowe i zakłady przetwórstwa spożywczego. W 1848 zbudowano przechodzącą przez Zgorzelec linię kolejową z Drezna do Wrocławia, w 1867 – linię do Berlina, a 8 lat później – do Żytawy (Zittau). W ciągu stu lat liczba mieszkańców miasta wzrosła ponad pięciokrotnie. Na przełomie XIX i XX wieku Zgorzelec rozbudował się w kierunku południowym i południowo-zachodnim, gdzie powstały ulice zabudowane okazałymi secesyjnymi kamienicami. Tu przeniosło się życie gospodarcze i społeczno-kulturalne miasta, a Stare Miasto stało się nieco zapomnianą dzielnicą biedoty, co paradoksalnie przyczyniło się do zachowania jej historycznej zabudowy.    

     Pomimo krwawych walk, jakie toczyły się w okolicy na wiosnę 1945 roku, Zgorzelec/Görlitz szczęśliwie uniknął zniszczeń. Po II wojnie światowej miasto przyjęło falę Niemców wysiedlonych z Dolnego Śląska, a także czeskiej części Sudetów. Część z nich na stałe pozostała w Görlitz. Jednak jeszcze w czasie istnienia Niemieckiej Republiki Demokratycznej rozpoczął się odpływ mieszkańców z terenów wschodnich Niemiec, w tym również z Görlitz. Tendencja nasiliła się zwłaszcza po zjednoczeniu Niemiec, gdy pozamykano nierentowne zakłady i wschodnie landy dotknęło wysokie bezrobocie. Liczba mieszkańców miasta w ciągu 30 lat spadła tak bardzo, że bloki w zbudowanych w latach 70. XX wieku osiedlach mieszkaniowych zaczęły świecić pustkami, więc zdecydowano się na ich obniżenie poprzez wyburzenie górnych pięter, co nadało dawnym blokowiskom bardziej kameralny i przyjazny charakter.

     Ogromnym problemem była zgorzelecka starówka. Dziesięciolecia zaniedbań sprawiły, że stan techniczny domów pogorszył się na tyle, że w latach 80. rozważano ich wyburzenie. Od tej katastrofy uratowało Stare Miasto zjednoczenie Niemiec, a w szczególności darowizny od anonimowego darczyńcy, który w latach 1995 - 2016 corocznie przekazywał kwotę miliona marek (511 000 euro) na ratowanie zabytków starówki.

     Remonty budynków i poprawa infrastruktury sprawiły, że zaniedbane Görlitz wypiękniało i zaczęli sprowadzać się tu emeryci, odnajdując w tym uroczym i zadbanym mieście dobre warunki do spędzenia jesieni życia. Wiadomo jednak, że aby miasto żyło, potrzeba w nim młodych ludzi. Dlatego miasto stara się zdobyć nowych mieszkańców po obu stronach granicy. Bardzo pomocne w tym było proklamowanie miasta europejskiego Zgorzelec-Görlitz w 1998 roku. Od 1992 roku w mieście działa wyższa uczelnia Hochschule Zittau-Görlitz, przyjmująca polskich i niemieckich studentów. Dwujęzyczne przedszkola i szkoły ułatwiają zamieszkanie polskim i niemieckim rodzinom. W 2004 roku w Görlitz powstała dwujęzyczna i dwunarodowa szkoła średnia Augustum-Annen Gymnasium, przygotowująca uczniów do dwujęzycznej matury, umożliwiającej podjęcie studiów w Polsce i Niemczech. Dzisiejsze Görlitz reklamuje się jako cel turystyczny, miejsce zamieszkania i pracy oraz miejsce do prowadzenia działalności gospodarczej.

*   *   *

     Przyjrzyjmy się jednak Görlitz jako turyści. Wędrówka po mieście jest prawdziwym zanurzeniem się w historii. Görlitz posiada ok. 4000 chronionych prawem zabytków reprezentujących 500 lat architektury europejskiej. Szczególnie na Dolnym Rynku (Untermarkt) oraz wzdłuż historycznego szlaku Via Regia można mieć wrażenie przeniesienia się kilkaset lat wstecz, bowiem większość stojących tu domów sięga XVI wieku. Uwagę przyciąga gotycko-renesansowy ratusz, którego wieże zdobią trzy tarcze zegarowe, pokazujące czas, dni miesiąca i fazy księżyca. Umieszczona w środku jednej z tarcz głowa co minutę otwiera oczy i usta. Od północnej strony do budynku ratusza w okresie największego rozwoju miasta na początku XX wieku dobudowano potężny neorenesansowy budynek Nowego Ratusza ozdobiony herbami członków średniowiecznego Związku Sześciu Miast Łużyckich.

     Najbardziej charakterystycznym i najcenniejszym zespołem zabytków Görlitz są „pałace” kupieckie – kamienice halowe, będące swoistym połączeniem rezydencji, browaru, kantoru kupieckiego i domu handlowego. Domy te posiadają nawet po kilkanaście pomieszczeń, długie sklepione sienie niegdyś prowadzące do magazynów i spichlerzy, wysokie klatki schodowe, polichromowane drewniane stropy oraz fasady zdobione kunsztownymi sgraffitami i portalami.  

     W najstarszym i zarazem wzorcowym dla innych „pałaców kupieckich” domu przy Untermarkt, „Pięknym Dworze” (Schönhof) mieści się otwarte w 2006 roku Muzeum Śląskie. Lokalizacja muzeum może dziwić, bowiem znajduje się ono ok. 30 km na zachód od historycznej granicy Śląska, ale jak wyjaśnia dyrektorka muzeum, wynika to z około 150-letniej administracyjnej przynależności Górnych Łużyc do pruskiej prowincji śląskiej. Muzeum prezentuje historię i kulturę Śląska do 1945 roku, a od niedawna, w formie audiowizualnej,  również okres po 1945 roku. Wszystkie opisy wykonane są w językach polskim i niemieckim. Muzeum posiada też specjalną ofertę dla dzieci.

     Prócz wystawy stałej muzeum posiada też ofertę wystaw czasowych. Aktualnie, do 23 lutego 2023 w dwóch pomieszczeniach domu można obejrzeć wystawę prezentującą prawdopodobnie największą na świecie kolekcję porcelany śląskiej. Powstała ona dzięki dwóm darowiznom przekazanym placówce w 2021 roku. Jedna z nich to systematycznie gromadzony zbiór reprezentujący wyroby 50 działających niegdyś na Górnym i Dolnym Śląsku fabryk porcelany. Druga darowizna to ogromna kolekcja wyrobów firmy Carl Tilsch z Walbrzycha.

     W pierwszą niedzielę miesiąca wstęp do muzeum jest bezpłatny. W pozostałe dni: www.schlesisches-museum.de/pl/zwiedzanie-i-serwis/godziny-otwarcia-i-ceny

     Wśród innych domów halowych wokół Untermarkt warto wymienić Dom Biblijny przy Neißstraße z płaskorzeźbionymi scenami z Nowego i Starego Testamentu czy też sąsiedni Dom Barokowy, mieszczący Muzeum Historii i Kultury. Jego zbiory prezentują życie w epoce baroku oraz działalność Górnołużyckiego Stowarzyszenia Naukowego. Najciekawszą częścią jego zbiorów jest Górnołużycka Biblioteka Naukowa licząca 14 000 książek w wielu językach, nierzadko bardzo cennych. Najstarsza z nich to rękopis pochodzący z XII wieku. Imponujący jest widok książek ułożonych na zabytkowych regałach tworzących swoisty „łuk triumfalny wiedzy”. Muzeum można zwiedzać od wtorku do niedzieli w godzinach 10:00 – 17:00.

     Po północnej stronie Dolnego Rynku uwagę zwraca budynek Apteki Ratuszowej z dwoma wymalowanymi na fasadzie zegarami słonecznymi stworzonymi w połowie XVI wieku przez Zachariasza Scultetusa, brata Bartholomeusa, sześciokrotnego burmistrza miasta, astronoma, geografa i matematyka. Jeden z zegarów pokazuje aktualne położenie planet.

     Jedna z pobliskich kamienic słynie z portalu z tzw. „łukiem szeptów”, gdzie osoba stojąca po jednej stronie portalu może wyraźnie usłyszeć słowa wyszeptane przez drugą, stojącą po drugiej stronie łuku.

     Z obiektów sakralnych na pewno trzeba odwiedzić stojący na wysokim brzegu Nysy Łużyckiej monumentalny gotycki kościół św. św. Piotra i Pawła, największy gotycki kościół halowy we wschodnich Niemczech, z wielkim romańsko gotyckim portalem i wieżami o wysokości 84 metrów. Z ciekawostek, po południowej stronie kościoła można zobaczyć symboliczny Dom Piłata z więzieniem Jezusa, skąd szlakiem zwanym Via Dolorosa można dojść do kaplicy ze zbudowaną w 1504 roku kopią Bożego Grobu w Jerozolimie, znajdującej się przy Heilige-Grab-Straße. Chodzące tym szlakiem tradycyjne procesje odbywały się nawet po wprowadzeniu do miasta Reformacji.

     Najsłynniejszym zabytkiem wewnątrz kościoła są XVII-wieczne „organy słoneczne” z piszczałkami ułożonymi w kształt promieni Słońca. Podobno do gry na nich trzeba było użyć takiej siły, że, według Jana Sebastiana Bacha, należało być raczej koniem niż człowiekiem. Zdekompletowane organy przez wiele lat nie były używane, ale w latach 90. XX wieku zorganizowano zbiórkę pieniędzy na rekonstrukcję instrumentu i obecnie co niedzielę o godzinie 12:00, a latem – trzy razy w tygodniu można wysłuchać wykonywanych na mim utworów. W południowo-zachodniej części kościoła można zobaczyć inny dość niezwykły zabytek. Jest to skrzynia pozostawiona tutaj przez niesławnego dominikanina Johanna Tetzela, który prowadzoną przez siebie sprzedażą odpustów miał doprowadzić Marcina Lutra do wystąpienia przeciw Kościołowi. Podobno połowa zebranych w Zgorzelcu pieniędzy została w tej właśnie skrzyni pozostawiona na remont kościelnego dachu.

     Obok kościoła powyżej Nysy stoi budynek przypominający duży spichlerz. Swego czasu był to Weidehaus czyli skład urzetu barwierskiego – na oko niepozornej rośliny, na którą Zgorzelec miał niegdyś prawo składu i która stanowiła jedno ze źródeł jego bogactwa.

     Po polskiej stronie Nysy warto zwrócić uwagę na późnorenesansowy dom Jacoba Böhme (1575-1624) pochodzącego z Zawidowa szewca, filozofa, autora wielu dzieł filozoficzno-teologicznych, uważanego za pierwszego filozofa piszącego po niemiecku.

     Jak już wspomniano, jednym ze źródeł bogactwa Zgorzelca było warzenie i sprzedaż piwa. Na Starym Mieście do tej tradycji nawiązuje kamienica przy Neißstraße mieszcząca restaurację „Acanthus”, połączona piwnicami ze znajdującym się po drugiej stronie ulicy browarem. Warto zajrzeć do środka i zobaczyć pochyłą posadzkę służącą dawniej do przetaczania beczek oraz labirynt piwnic, w których niegdyś przechowywano piwo. Oczywiście, tradycje piwowarskie kontynuuje też działający od 1869 roku browar Landskron, w którym do dziś produkuje się tradycyjne gatunki piwa według starych receptur. Można odwiedzić znajdujące się w nim centrum poznawcze, zobaczyć zabytkowe budynki, poznać historię i technologię warzenia piwa oraz, oczywiście skosztować różnych gatunków tego napoju. 

     Görlitz posiada też bogatą tradycję filmową. Od lat 50. XX wieku nakręcono tu sceny do ponad setki niemieckich i międzynarodowych filmów fabularnych, m.in. „Lektora”, „Grand Budapest Hotel", „Złodziejki Książek” czy „Bękartów Wojny”, dzięki czemu miasto zyskało przydomek "Görliwood”. Do tej tradycji nawiązuje projekt „Walk of Görliwood”, w ramach którego w różnych częściach miasta utworzono przystanki prezentujące plany filmowe oraz rekwizyty z poszczególnych filmów.

     Rodzinom z dziećmi warto polecić wizytę w ogrodzie zoologicznym w Görlitz. Nie zobaczymy tu wprawdzie lwów, żyraf, słoni czy pingwinów, ale unikniemy też hałaśliwych tłumów odwiedzających. Hasłem przewodnim tutejszego ZOO są „zwierzęta na wyciągnięcie ręki”. Dominują małe zwierzęta (ale też wielbłądy czy kangury) , które można zobaczyć z bliska, niektóre można karmić, głaskać czy czesać. ZOO prowadzi klinikę dla chorych zwierząt, więc przez cały rok można spotkać np. bociany. Można zobaczyć wioskę tybetańską z typowymi dla tego regionu budynkami i zwierzętami. Można wejść do woliery z latającymi papugami, można zrobić sobie piknik na trawie, pograć w różne gry edukacyjne i poznać wiele ciekawostek o zwierzętach. Można też poznać tradycyjne gatunki zwierząt domowych. Wszystkie informacje podane są w językach niemieckim, polskim i angielskim. Teren ZOO nie jest duży, więc trudno się tu zmęczyć, a wręcz można świetnie odpocząć. Więcej informacji: www.tierpark-goerlitz.de/pl/ 

     Görlitz można potraktować też jako bazę wypadową do wycieczek na krajobrazową dominantę miasta – bazaltowy stożek Landeskrone  z restauracją i wieżą widokową czy też nad jezioro Berzdorfer See – jedno z największych jezior w Saksonii powstałe po zalaniu dawnej odkrywkowej kopalni  węgla brunatnego. Więcej szczegółów oraz atrakcji można odnaleźć na stronach miejskiej informacji turystycznej: www.goerlitz-miasto.pl

Katarzyna Potocka-Brygier - NaszeSudety
 

Galeria

  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

  • Tomek Nawrot2022-11-11 10:04

    Ciekawe, jak będzie ze światełkami. Wiele miast zapowiada rezygnację z iluminacji świątecznych.

  • Zielarka z Grabowca2022-11-08 22:09

    A może jednak Zgorzelec? Bez względu na granice taka jest polska nazwa tego miasta, miasta - fakt - przepięknego. Pobłąkałam się tu trochę ostatnio wczesnym latem tego roku, korzystając z tego, że pociąg z Wrocławia jedzie tu teraz stosunkowo szybko (tak po prawdzie, potrzebne mi było czerwcowe słońce i poranek oraz wieczór, by pewne obiekty sfotografować przy odpowiednim oświetleniu). Co do opisu - warto jeszcze wspomnieć o trzech sporych gotyckich kościołach: minoryckim (sam w sobie jest nieomal muzeum), św. Mikołaja i mariackim, obwarowaniach miasta z barbakanem, a z obiektów mniej znanych - polecam cmentarz za kościołem mikołajskim, skąd przy ładnej pogodzie piękna panorama Sudetów Zachodnich. A gdyby ktoś chciał poznać inne piękne miasta Górnych Łużyc, to - nie zapominając o bajecznym Budziszynie - polecam Kamieniec (Kamenz).
    PS. Wystawa w Muzeum Śląskim piękna, ale samo muzeum o takim profilu w nieomal stolicy Górnych Łużyc (tą stolicą był raczej Budziszyn) to jednak kulturowa tragedia dla tej ziemi. Na samej wystawie, obficie komentowanej tekstami, ani słowa nie było o tym, że to przez kilka wieków było miasto królewskie (królów czeskich), że o takim epizodzie, jak Księstwo Zgorzeleckie utworzone przez Karola IV dla najmłodszego syna Jana zgorzeleckiego nie wspomnę. Słowem - potworna manipulacja historią.

Komentarz
Facebook